Kazimierz Ratajczak wspomina święta Bożego Narodzenia swojego dzieciństwa

Irena Kuczyńska24 grudnia 20234min
Okupacyjne święta, potrawy przygotowywane na wieczerzę wigilijną, prezenty od wujka i od rodziców, które przetrwały kilkadziesiąt lat wspomina 88 - letni pleszewianin Kazimierz Ratajczak
386887898_1035663077538644_7698551521006901630_n.jpg

 

Pleszewianin wspomina, że przygotowania do świąt Bożego Narodzenia w rodzinie Ratajczaków, gdzie oprócz niego był starszy brat Janusz i młodsza siostra Krystyna, zaczynały się w połowie grudnia, kiedy mama Elżbieta piekła na blaszkach pierniki z marmoladą. Jedne  były z lukrem, drugie bez lukru. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem piekła makocze – tak w Pleszewie nazywa się strucle z makiem zwane też makowcami.

Grzybowa i kapusta z grzybami

Na wigilijną kolację w rodzinie Ratajczaków przygotowywano też ryby, najczęściej były to karpie. Gdzie je kupowano?  Gdzie zabijano ?Tego pleszewianin nie pamięta. W wigilijnym menu była kiszona kapusta z grzybami. Jeśli chodzi o zupę – podawano grzybową.

Babcia lubiła grać w chińczyka

Większość produktów na świąteczny stół mama kupowała na targu, po mleko chodziło się z kanką do mleczarni przy ul. Krzyżowej – wspomina pan Kazimierz. Święta kojarzyły mu się z przyjazdem babci – mamy mamy. Dzieci cieszyły się, bo babcia bardzo lubiła grać z wnuczętami w planszową grę ”Człowieku nie irytuj się” czy jak kto woli w “Chińczyka”.

Maszyna parowa od wujka

W rodzinie Ratajczaków dzieci otrzymywały prezenty. Pan Kazimierz do dziś pamięta prezent od wuja Michała – brata mamy. Była to replika maszyny parowej, która miała koło zamachowe i zbiornik na wodę.  Była podgrzewana świeczką lub palnikiem  na denaturat . Kiedy woda się podgrzewała, maszyna się uruchamiała – wspomina Kazimierz Ratajczak.

Skrzynki na kredki od taty

Był też inny prezent – od ojca, który u znajomego stolarza – pana Wojtyły, teścia Hieronima Fołtyńskiego, zamówił dla obu synów identyczne skrzynki na kredki i ołówki z monogramami – na jednym pudełku były litery J.R. na drugim K.R. Pan Kazimierz zdradza, że skrzyneczkę swoją po latach ofiarował wnukowi pa na Wojtyły – synowi przyjaciela Franciszka Kubiaka – architekta, który pracuje z ojcem Tomaszem Kubiakiem.

Święta bez kościoła

Wracając do Wigilii Bożego Narodzenia – rodzina Ratajczaków spędzała ją w domu. W czasie okupacji nie było Pasterki, bo kościół farny był otwarty tylko dla Niemców. Polacy musieli jeździć do kościoła do Kalisza. I jeszcze jeden szczegół – w czasie okupacji okna w mieszkaniach musiały być szczelnie zasłonięte, obowiązywał  verdunkelung.

XXX

Jest to pierwsza część wspomnień Kazimierza Ratajczaka – pleszewianina, który pracował w magistracie, w Urzędzie Rejonowym w Pleszewie i swoimi wspomnieniami będzie się dzielić.

 

Słuchaj: Rozmowa z Ireną Kranz o wigiliach przedwojennych i okupacyjnych w Pleszewie

Czytaj: Skąd się wzięła górka przy ulicy Wierzbowej