Magdalena Sobczak podróżuje, fotografuje, opisuje, zdobywa stypendia

Irena Kuczyńska9 czerwca 202225min
Dotarła z Grodziska rowerem na Podlasie na prawosławną Wigilię. Przejechała w zimie 1200 km rowerem przez Syberię. Zdobyła stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego na stworzenie mapy etnograficznej Grodziska. Realizuje twórczy projekt "Pochwała codzienności" finansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dotyczy on zbioru reportaży z podlaskich wsi. Wszystko dokumentuje na zdjęciach, filmach i na blogu.
tworczosc_polskamojepodworko_01.jpg

 

Tworzeniu mapy Grodziska, jako wsi niezwykłej, mają towarzyszyć kwerendy w archiwach ale przede wszystkim  rozmowy z  mieszkańcami. A to Magdalena Sobczak  potrafi robić, jak nikt inny. Jest fotografką, etnografką, regionalistką, filmowcem, reportażystką, wędrowniczką. Jak mówi, jest bardzo lokalna. Ceni tradycję, międzypokoleniowe kontakty i kocha wieś. Zaś Grodzisko – najstarszą wioskę w powiecie pleszewskim, w szczególności.

Najstarsza wieś w powiecie

Początki wsi Grodzisko sięgają roku 1160, kiedy to wieś z nadania Eudoksji, drugiej żony Mieszka II(I Starego, przeszła z rąk książęcych  na własność klasztoru bożegrobców w Miechowie. W 1198 roku nadano jej  nazwę Grodiz. (Powiat Pleszewski – Paweł Anders, Andrzej Gulczyński, Jacek Jackowski – 1999). Stąd pomysł Magdaleny na projekt czyli mapę, na której umieści wszystkie istniejące nieruchomości ale też zaznaczy to, czego już nie ma. A było w np. II połowie XVIII wieku i są na to dokumenty.

Kościół w Grodzisku foto Magdalena Grodzisko

Na mapie znajdą się budynki dawnego zarządcy majątku Taczanowskich w Grodzisku, czworaki, ośmioraki, spichlerz, kościół, organistówka, odwach, szkoła, cmentarz,  ale też kurhany oraz pierścieniowate wały z czasów Kazimierza Wielkiego.

Wały w Grodzisku
Kurhany czyli archeologiczne eldorado w Grodzisku

 

Magdalena Sobczak w gorzelni
Mapa dla każdego mieszkańca wsi

Dla  młodych grodziszczan historią są obiekty, które powstały w latach 70. XX w m.in. sklep, remiza, sala wiejska. To o nich opowiadają  Magdalenie mieszkańcy wioski.  Bo mapa ma być wynikiem kwerendy w archiwach ale przede wszystkim  rozmów z ludźmi. Wśród nich jest  Edward Pisarski – emerytowany nauczyciel, który o Grodzisku wie najwięcej i tą wiedzą się chętnie dzieli. Magdalena Sobczak podkreśla, że dzięki panu Edwardowi dociera do zapisków inwentaryzacyjnych z XVIII wieku. W trakcie realizacji projektu pojedzie ona do Archiwum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Gotową już mapę, z zaznaczonymi i opisanymi obiektami, w wersji papierowej – kieszonkowej, otrzymają wszyscy mieszkańcy Grodziska. Jest ich około 800. Mapa będzie też do  pobrania w internecie – podkreśla Magdalena Sobczak.

Stypendia marszałka i ministra

Kilka dni temu marszałek Marek Woźniak – Marszałek Województwa  Wielkopolskiego  wręczył 50  stypendiów na realizację różnych działań. Magdalena Sobczak otrzymała stypendium w dziedzinie kultury na realizację projektu “Wsie niezwykłe” – wieś Grodzisko.

Magdalena Sobczak odbiera stypendium Marszałka Wojewodztwa Wielkopolskiego

Mieszkanka Grodziska realizuje też drugi projekt, finansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  Wiadomość o tym, że przyznano jej stypendium twórcze na  realizację projektu  “Polska – moje podwórko” – “Pochwała codzienności. Zbiór reportaży z podlaskich wsi”  Magdalena Sobczak przyjęła z entuzjazmem. Przepięknie dziękuję światu, że będę mogła być tam, gdzie moje serce – napisała, pełna entuzjazmu. A ja pytam, skąd u Wielkopolanki urodzonej i wychowanej w podpleszewskim Grodzisku taka fascynacja Podlasiem?

Zaczęło się od ciotecznej babki

I tu zaczyna się opowieść, z elementami historii rodzinnej. Zaczęło się od zauroczenia Hrubieszowem na Lubelszczyźnie, gdzie osiedliła się Józefa Ratajczakówna z Broniszewic – najstarsza siostra Janiny – magdzinej babci. Po prostu cioteczna babcia, męża Wincentego, znalazła w Hrubieszowie i tam się osiedliła.
Jako jedyna z rodziny wyjechała tak daleko. Utrzymywano kontakt głównie listowny, chociaż czasem ciocia Józia przyjeżdżała do rodziny w Wielkopolsce. Najczęściej wtedy, kiedy rodzina wyjeżdżała do pracy do Niemiec i po drodze odwiedzała Grodzisko. To też Magda cioteczną babkę znała, ale po raz pierwszy pojechała do niej w odwiedziny z mamą, kiedy była już dorosła.

Magdalena Sobczak z babcią Janką i ciocią Józią
Kościół, cerkiew i granica

Wtedy, w 2012 roku, po raz pierwszy poczuła klimat wielokulturowości. W autobusie z Lublina do Hrubieszowa podróżowały kobiety z żywymi kurami w torbach. W Hrubieszowie  był i kościół i niedaleko cerkiew. I co istotne, bardzo blisko była granica z Ukrainą. Poznała też kobietę, która na granicy handlowała z Ukraińcami. Zobaczyłam inny świat, tak bardzo inny od tego, do którego przywykłam – wspomina Magdalena. Sielskość, prostota, która kojarzyła jej się z dzieciństwem.  Ludzie byli inni, przyroda była inna i ta religijność, taka prawdziwa, nieudawana. Z wizyty u rodziny,  Magda wróciła z postanowieniem dbania o kontakty listowne babci z ciocią. Zwłaszcza, że bardzo lubiła rozmowy z ludźmi i bardzo sobie ceniła międzypokoleniowe kontakty.

Rodzina, wieś, fotografia i rower

Tymczasem,  zasiane w 2012 roku ziarno fascynacji wschodem, musiało czekać na swój czas. Były studia na wydziale architektury krajobrazu na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, było studium fotografii i “inne rzeczy w głowie” – fotografia, reporterka, rodzina i wieś – czyli to co było znane od dziecka – mówi Magda.
No i rower, który był od zawsze ukochanym środkiem lokomocji i wolności. Pierwszy BMX, na różowych kółkach, przyjechał do Grodziska z Wrocławia, potem był rower komunijny od chrzestnego marki BROSS.
Dobry górski rower, na większe plany rowerowe,  kupiła sobie za nagrodę w konkursie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych Local Press w kategorii video. Wzmocniony, lepiej wyposażony – ale jeździ nim do dziś.

Magdalena Sobczak i jej rower
Rowerem w zimie przez Syberię

To dzięki rowerowi Magdalena Sobczak przeżyła przygodę życia. W 2017 roku postanowiła sprawdzić swoją wytrzymałość i wziąć udział w Bike Jamboree 2017 – 2019 – sztafecie rowerowej dookoła świata przez cztery kontynenty.  Projekt wystartował w maju 2017 roku w Gdańsku i miał swój finał w grudniu 2019 roku. Magdalena uczestniczyła w VIII etapie z Barnauł w azjatyckiej części Rosji do Kobdo – w zachodniej Mongolii.

Magdalena Sobczak na trasie Bike Jamboree

Na przejechanie 1200 km  rowerzyści mieli miesiąc. Grupa była pięcioosobowa.  Wylatywali 1 grudnia 2017 roku z Warszawy do  Moskwy i dalej do Barnaul na Syberii. 1 stycznia 2018 roku mieli się zameldować w Kobdo w Mongolii. Trasa wiodła przez góry Ałtaj – 2700 m n p m. Robili dziennie od 10 do 80 km, na rowerach ufundowanych przez sponsorów. Częściowo również wyposażenie było sponsorowane: kurtki puchowe, śpiwory, namiot, apteczki oraz niektóre elementy wyposażenia biwakowego – kuchenka i garnki. Na trasie, w większości nocowali w namiocie w śpiworach. Jedzenie – najczęściej liofilizowane, wieźli ze sobą.

Bike Jamboree
Bike Jamboree
Noclegi pod okiem Rosjan

Syberia – zdaniem Magdy, przypomina wielką wieś, bardzo słabo zaludnioną. Jeśli już gdzieś zdarzali się ludzie, to widząc pięcioro rowerzystów poruszających się w zimie na rowerach, nie ukrywali zdziwienia. W przygranicznym pasie między wsią Kosz – Agacz, a Taszantą przy Trakcie Czujskim (granica z Mongolią) byli bardzo pilnowani przez Rosjan. Byli wręcz zmuszeni, tego samego dnia dotrzeć do Taszanty, choć planowali rozbić podróż na dwa dni. Magda mówi, że  zatrzymując się tu, łamali prawo, dlatego powinni natychmiast ruszyć w stronę Taszanty.

Bike Jamboree Magdalena Sobczak

Boże Narodzenie na granicy

Podróż do granicy zajęła im cały dzień i dotarli  do celu wykończeni. Mieli dwie opcje, albo nocować w jedynym na granicy hotelu za bardzo duże pieniądze, albo rozbić namiot przed hotelem. Wybrali opcję drugą, zwłaszcza, że koszty noclegu były bardzo wysokie. Zaś oni mieli w perspektywie dwa noclegi, bo w weekend przejście graniczne było nieczynne.  Dopiero kiedy rozbili obóz na polu obok hotelu, a pogranicznicy odjechali do swojej bazy, z hotelu przyszedł administrator.  Przekazał im rozkaz straży granicznej, aby podróżnikom pozwolić spędzić dwie noce w hotelu, w cenie jednej. Gdyby nie zgoda wierchuszki służby granicznej na dwa noclegi w cenie jednego, pewnie wigilię Bożego Narodzenia 2017 roku, podróżnicy spędziliby w namiocie. A tak udało się im przeżyć Boże Narodzenie w hotelu pomiędzy Rosją a Mongolią.

Nowy Rok w Mongolii

Luksusów jednak nie było.  Chociaż w hotelu był prąd, był internet, na Wigilię pierogi ze sklepu, barszcz z torebki i opłatek, który podróżnicy wzięli z sobą. Jeśli chodzi o pierogi, to nie każdy mógł po nie iść do pobliskiego sklepu. Podróżnicy byli pod stałą kontrolą pograniczników, nie mogli opuszczać hotelu, który był ogrodzony drutem kolczastym. W I święto Bożego Narodzenia przekroczyli granicę z Mongolią. Korzystali z nawigacji, bo w tym kraju, jak mówi Magda, nie ma ani dróg ani znaków drogowych. To nawigacja doprowadziła ich do Kobdo, gdzie czekał na nich zmiennik, Artur Wysocki, który już dalej samotnie podróżował przez zaśnieżone wertepy Mongolii. Nowy Rok 2018 wraz z Arturem, witali w hotelu w Kobdo w Mongolii. Z Kobdo  dowiezieni do Ułan Bator, stamtąd samolotem lecieli do Moskwy i dalej do Warszawy.

I to tam, na Syberii, podczas spotkania z potomkami zesłańców powstańców styczniowych, w Barnaul, Bijsku i Górnoałtajsku,  Magda zobaczyła coś, “co skleiło jej się z Hrubieszowem a potem z Podlasiem”. Zobaczyła charakterystyczną zabudowę, bardzo zbliżoną do tej, która dominuje na wschodzie Polski.

Rowerem na Wigilię

Jesienią 2018 roku Magdalena Sobczak znów jechała do Hrubieszowa, tym razem na pogrzeb cioci Józi. Samochodem, w którym były wszystkie ciotki Magdaleny – siostrzenice zmarłej. I tam podjęła decyzję o wyprawie na Podlasie. I to jak najprędzej. Już, zaraz. A dokładnie na prawosławną Wigilię, która przypada 6 stycznia. Poczułam wtedy, że coś mi ucieka, że tak naprawdę nie znam ani regionu Lubelszczyzny ani Białostocczyzny, nie znam ludzi, historii ich kultury, a przecież wszyscy mieszkamy na tym samym podwórku w Polsce – wspomina Magda. Uruchomiwszy wszystkie kontakty i znajomości, wyruszyła 29 grudnia,  rowerem w kierunku Trześcianki w gminie Narew. Miała do przejechania 500 km.

Magdalena Sobczak – rowerem na Wigilię
Te same domki, co na Syberii

Kiedy znalazła się na Podlasiu i zobaczyła domki z otwartymi okiennicami, wszystko jej się złożyło w całość. Widziane przeze mnie domy w Rosji były takie same jak te na Podlasiu – wspomina Magda. Już wtedy zaczęła czytać o historii “bieżeńców” – mieszkańców m.in. Białostocczyzny, którzy w 1914 roku, kiedy rozpoczynała się Wielka Wojna, straszeni przez rosyjskiego zaborcę Niemcami, uciekali masowo na wschód. Niektórzy docierali nawet na Syberię. Masowo ginęli. Ci, którym udało się wrócić, kiedy powstała II Rzeczpospolita, budowali takie domki w jakich mieszkali “na bieżeństwie”.

 

Kraina otwartych okienn ic
Czytaj też: Z Gołuchowa na styk kultur na Podlasiu

 

Batiuszka był w szoku

Tymczasem w Wigilię prawosławnego Bożego Narodzenia, Magdalena wędrowała po Trześciance szukając batiuszki – czyli proboszcza parafii. Zapukała do drzwi Domu Pomocy Społecznej, otworzył jej batiuszka. Kiedy powiedziała mu, że przyjechała z Wielkopolski rowerem na Wigilię, był w szoku.

Za moment usłyszała : gość w dom, Bóg w dom! Zmęczona, utrudzona ale szczęśliwa, zasiadła z mieszkańcami i opiekunkami do wieczerzy. Była kutia, śledzie, pierogi i prosfora – chleb pieczony specjalnie na Wigilię. Zgodnie z planem,. po wieczerzy w ośrodku, Magdalena Sobczak  ruszyła na wioskę.  Pukała do drzwi mieszkańców wioski, rozmawiała z tymi, których zastała przy wigilijnym stole.

Podlasie
Puk, puk Wigilia

Rok później  Magda znów wyruszyła na Podlasie, tym razem samochodem. Przejechała 1500 km. Wigilię i Boże Narodzenie spędziła w “Krainie Otwartych Okiennic(Soce, Puchły,  i Trześcianka) w u Pani Tamary w Soce. Kontynuowała wtedy projekt “Puk, puk Wigilia”,  jeżdżąc po wsiach, spotykając się z ludźmi na rozmowach dotyczących tradycji bożonarodzeniowych i dawnych zwyczajów podlaskich wsi.

Cerkiew w Puchłach

Dużo rozmawiała z ludźmi, którzy tam pozostali. Jest ich niewielu, w drewnianych domach pozostali starsi, bo młodzi wyjechali do miast i pojawiają się tylko w święta lub na wakacje. Starsi chętnie opowiadają rodzinne historie. I nie są one czarno – białe. Np. pani Ania – listonoszka, opowiadała Magdalenie o swoim ojcu, który po wojnie został zamordowany przez ochotników wcielonych do bandy “Burego”.

Z pracy przy projekcie

Projekt “Puk, puk Wigilia – rowerem na prawosławną Wigilię został opisany przez Magdalenę na blogu. Zgłosiła go też do konkursu. I w 2020 roku wygrała główną nagrodę – I miejsce w kategorii Polska podczas Festiwalu podróżniczego Śladami Marzeń w Poznaniu.

Puk puk Wigilia
Czytaj też: Puk, puk Wigilia

 

Polska moje podwórko

Tymczasem przyszła pandemia. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło konkurs Kultura w sieci. Magda w nim wystartowała. Stworzyła platformę reporterską “Polska moje podwórko”, na co otrzymała dotację. W założeniu – miały tu trafiać materiały reporterskie z całej Polski.
Na platformie umieściła dotychczasowe materiały czyli “Puk, puk Wigilia” z roku z przełomu 2018/2019 i 2020. Wtedy uświadomiła sobie, że miejsce, do którego chce wracać jest Podlasie i to na nim skupi swoje działania, kontynuując badania terenowe na podlaskich wsiach.

Magdalena Sobczak – Polska moje podwórko
Wśród Podlasiaków

Kolejne plany i zamiłowanie do tego co robi, doprowadziło Magdalenę Sobczak do startu w nowym naborze Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – stypendium dla twórców. Złożyła wniosek z dziedziny literatury pt: Pochwała codzienności: przestrzeń, ludzie, rzeczy. Zbiór reportaży z podlaskich wsi. I dostała stypendium na rok 2022. W  ciągu 12 miesięcy musi: opracować i opublikować na platformie trzy reporterskie e-booki podzielone tematycznie, zrobić wystawę fotograficzną będącą podsumowaniem spotkań i podróży przez Podlasie. Teraz więc jeździ po Podlasiu, rozmawia, fotografuje ludzi, przedmioty, miejsca. Opisuje i spisuje opowieści podlasiaków, bo dla niej ludzie są najważniejsi. Projekt jest realizowany w trzech gminach: Zabłudów, Czyże i Narew.

Magdalena Sobczak Polska moje podwórko
Czytaj też: Ani Chmielewskiej podróż do Indii
Podróżowanie z Edytą Branią czyli EdytoBRANIE