Mróz, ciemność i psia wdzięczność. Wolontariuszki z azylu nie odpuszczają nawet zimą

Avatar photoIrena Kuczyńska11 stycznia 202623min
IMG-20260110-WA0007-1280x1211.jpg
Gotują psom jedzenie w swoich domach, noszą wodę w wiadrach, sprzątają kojce po zmroku i wyprowadzają psy na spacery w mrozie. Wolontariuszki z azylu na Zielonej Łące w gminie Pleszew codziennie walczą o godne życie kilkunastu psów. Czasem proszą o pomoc

O pomoc dla psiaków mieszkających w azylu na Zielonej Łące  TUTAJ w gm. Pleszew zaapelowały wolontariuszki, które codziennie sprzątają kojce, wyprowadzają psy na spacer, przygotowują im jedzenie. Odzew był niesamowity – mówi Agnieszka, która wraz z pięcioma koleżankami psami się opiekuje.

Trudna zima

Anie jest łatwo zwłaszcza w zimie, kiedy szybko zapada zmrok a temperatura spada poniżej zera. Jedenaście psów – aktualnie – czeka na przybycie opiekunek, które wyprowadzą je na spacer, posprzątają kojce i przywiozą ciepłą karmę. Nie ma niestety, możliwości ugotowania makaronu na miejscu, dlatego panie gotują go u siebie w domu, przywożą w garnkach, na miejscu dokładają karmę, którą teraz w czasie silnych mrozów, zabierają do domu do rozmrożenia. Nakładają gotowe danie do miseczek, które najpierw trzeba też umyć…

Makaron gotowany w domu

Psami na co dzień opiekuje się 6 pań, które mają podzielone obowiązki. Marysia, która zdradza mi obowiązki koleżanek, gotuje w domu makaron a dla jednego psa – ryż. Ona też dba o to, żeby pieski przyjmowały leki i suplementy zaordynowane przez lekarza weterynarii, rozdziela przygotowane pokarmy do misek, które potem myje. Wodę do mycia misek wolontariuszki przynoszą w wiaderkach z oczyszczalni ścieków.  Ostatnio wożą wiaderka wózeczkiem, które azyl dostał w prezencie od zaprzyjaźnionych pleszewian.

Spacery i sprzątanie kojców

Gotowaniem i sprzątaniem kojców zajmuje się też Ania. Zwykle wyprowadza też na spacer swojego ulubionego psa Filutka. Druga Ania wyprowadza na spacery psa Erniego, razem z Moniką dba też o porządek w kojcach i na zewnątrz. Są w azylu codziennie. Dowożą też ugotowane w domu przez Marysię  jedzenie dla psów, swoimi samochodami, oczywiście za paliwo nikt im nie zwraca. Zresztą kto by miał to robić?

Edukacja i adopcja

Agnieszka – kolejna wolontariuszka – wyprowadza psy na spacery, sprząta kojce i nie tylko ale też prowadzi szeroko pojętą edukację w zakresie opieki nad zwierzętami. No i Marta – prowadzi profil na FB i dba o adopcję. Co wcale nie jest takie proste – bo – jak opowiada mi Marysia – te procedury przechodzą przez wydział ochrony środowiska UMiG w Pleszewie. Każde pojawienie się psa – czy to zgarnięcie z ulicy czy odebranie interwencyjne psa – czy też wspomniana wyżej adopcja, odbywa się za wiedzą urzędu.

Można na nich liczyć

Ale wracam do wolontariuszek – bo to głównie panie opiekują się psami, chociaż są wyjątki, o których za moment. Marysia z uznaniem wyraża się o trzech bardzo młodych wolontariuszkach – Oli, Martynie i Lenie. Wspomina panią Hanię, która przyjeżdża wyprowadzać Berniego na spacer. Pan Zdzisław – jeśli tylko jest w Pleszewie, zawsze się pojawia i pieska wyprowadza. Swojego pupilka mają też małżonkowie Kasia i Tomek – jest to Łatek. Regularnie pojawiają się w azylu Magda z siostrą Mileną, które wychodzą z psami na spacer. I jeszcze jedna Kasia, kiedy tylko ma wolny czas wpada i wyprowadza. Jest też Basia, na którą zawsze można liczyć. W wolontariackiej ekipie są osoby, które przyjeżdżają w weekendy i wyprowadzają psy.

Kupa na spacerze

W dni powszednie panie pojawiają się w azylu przed 17.00. Karmią psy, wyprowadzają na spacer, sprzątają kojce, ocieplane budy, które w ub. roku zakupiło dla psów miasto. Łatwiej jest, kiedy ktoś przyjedzie i psa na spacer zabierze, wtedy ma on więcej  czasu na wybieganie, co jest bardzo ważne, bo pies potrzebuje ruchu a w kojcu miejsca na to nie ma  – mówi wolontariuszka Agnieszka. I dodaje, że w zimie ruch jest psiakowi jeszcze bardziej potrzebny ze względu na niskie temperatury. I jeszcze coś – niektóre psy robią kupy tylko na spacerze.

W azylu
Paweł Kantek w azylu
W azylu

Odmrażanie misek

W sumie społeczność azylową tworzy kilkadziesiąt osób, bardziej lub mniej aktywnych. Z wieloma jesteśmy w kontakcie telefonicznym, kiedy jest problem, pojawiają się. Zdarzają się też sytuacje bardzo kryzysowe, kiedy muszę jechać do azylu już o 15.00 żeby z wszystkim zdążyć – mówi Agnieszka. W mroźne dni trzeba przynieść w wiadrach z oczyszczalni gorącą wodę, żeby odmrozić miski psów z resztkami wczorajszego jedzenia przed ich umyciem ale też odmrozić garnki z zamarzniętą wodą, którą piją psy – tłumaczy Agnieszka kiedy pytam, jak sobie radzą w czasie mrozów.

Lampki czołówki

W zimie zmrok zapada bardzo wcześnie. O 17.00 panują egipskie ciemności. Na szczęście mąż jednej z wolontariuszek, zakupił paniom lampy, które ułatwiają życie – mówi Agnieszka. Dodaje, że do sprzątania kojców wolontariuszki korzystają z lamp czołowych zakładanych na głowę.

Każdy może wyprowadzać

W weekendy panie są w azylu od 11.00 i właśnie wtedy można przyjść i zwierzaka wyprowadzić na spacer pod warunkiem, że się jest pełnoletnim i przestrzega się zasad. Można je przeczytać na profilu azylu, gdzie panie na bieżąco zamieszczają informacje o psiakach, m.in. o tym, co jest potrzebne

✅ Co trzeba wiedzieć, zanim dołączysz: musisz mieć 18 lat lub być z dorosłym opiekunem
bierzesz odpowiedzialność za siebie i psa musisz mieć pełne skupienie na psie i spacerze
sprzątanie po psie jest OBOWIĄZKOWE
➡️ Jedna osoba = jeden pies
➡️ Zachowujemy odstępy między spacerującymi
Zakaz wchodzenia do azylu – czekamy na parkingu, psiaki zostaną Wam przyprowadzone.

foto

Grupa wariatek, które kochają psy

 Wolontariuszki, które same o sobie mówią – grupa wariatek, które kochają psy – mają wiele osób wspierających. Marysia podkreśla z uznaniem, że kiedy zaapelowały na FB o dostarczenie starej pościeli – poszew, prześcieradeł  koców, karmy Dolina Noteci i Raffi, po której psy nie mają problemów np. gastrycznych – ruszyła lawina.

Chodniki, dywaniki i karma

Ludzie przynoszą dywaniki, chodniki, którymi wolontariuszki zatykają szpary w budach, przynoszą kołdry, poduszki, ale też ubranka, szelki, smycze a nawet zabawki – mówi Marysia. Dodaje, że nawet płyn do mycia misek psich ktoś przyniósł nie mówiąc o karmie i to tej z najwyższej półki – podkreśla Agnieszka – bo nasze pieski muszą jeść zdrowo.

Radni pomagają psom w azylu

Wśród tych, którzy odpowiedzieli na apel azylu są dwaj radni powiatowi – Paweł Kantek, którego znamy z Szlachetnej Paczki i zupy dla bezdomnych oraz Andrzej Załustowicz. W sobotę o 11.00 panowie przywieźli do azylu 20 kołder, słomę oraz 100 puszek karmy. Mają zamiar wspomagać nie tylko pleszewski azyl ale też schroniska w pozostałych gminach powiatu pleszewskiego. W przyszłym tygodniu będzie to Dobrzyca.

Basia, Marysia oraz Paweł Kantek i Andrzej Załustowicz
64 pieski i 6 opiekunek

A oto statystyka roczna psów w azylu. Ale do tej infografiki  trzeba dodać 6 głównych wolontariuszek, które codziennie, przez 365 dni w roku w przysłowiowy świątek, piątek pieskami się opiekują, zabiegają o godne życie dla nich, gotują im w domu jedzenie, przywożą je, bo na miejscu nie można tego robić, sprzątają kojce, zeskrobują zamarznięte kupy, wyprowadzają psy, przytulają, pocieszają, zachęcają do adopcji – i robią to wszystko za przyjazne merdnięcie psim ogonem, ufne spojrzenie psiaka i wdzięczność trudną do określenia i nazwania.

Wolontariuszki na swoim profilu też edukują.

TOBIE JEST ZIMNO, A IM MYŚLISZ , ŻE NIE....‼️

    Zima to dla wielu psów najtrudniejszy czas w roku. Mróz, wiatr, śnieg i wilgoć sprawiają, że organizm szybko się wychładza. Dla psa uwiązanego na krótkim łańcuchu to nie tylko dyskomfort — to realne cierpienie, a czasem walka o życie. Przychodzą straszne mrozy‼️

Pies przypięty do łańcucha nie może się poruszać, schronić przed wiatrem ani ogrzać ruchem. Nie ma możliwości zmienić miejsca, położyć się w suchym kącie czy uciec przed śniegiem. Każda minuta mrozu jest dla niego coraz większym zagrożeniem. Drżenie, odmrożenia, choroby, a nawet śmierć — to nie są wyjątki, to skutki braku empatii‼️‼️‼️

     Odczepienie psa z łańcucha to absolutne minimum. Ruch pozwala się ogrzać, poprawia krążenie i daje choć namiastkę komfortu. Jeszcze lepiej, gdy pies ma dostęp do ocieplonej budy, suchego posłania, świeżej wody i regularnych posiłków. Najl‼️epszym rozwiązaniem zawsze będzie bezpieczne miejsce przy domu lub w środku — tam, gdzie pies jest częścią rodziny, a nie zapomnianym problemem na podwórku.
Psy nie potrafią poprosić o pomoc. Nie zapukają do drzwi i nie powiedzą, że marzną. Są całkowicie zależne od nas — ludzi. To my decydujemy, czy ich życie będzie pełne strachu i bólu, czy bezpieczeństwa i ciepła.



foto
Ugotować makaron na miejscu!
O czym marzą wolontariuszki? O pomieszczeniu, w którym będzie prąd, będzie piecyk, na którym będzie można psom ugotować makaron a nie wozić go z domu. No i jakiś stolik, żeby mieć gdzie te miseczki rozłożyć – mówi Marysia nazywana podkuchenną.
Co by było gdyby…
A ja zastanawiam się, co by było gdyby tych kilku szalonych wolontariuszek nie było ? Pewnie miasto by zatrudniło kogoś – ale czy psy byłyby tak zaopiekowane?
Czytaj też:

Info Pleszew - Irena Kuczyńska - logo


© 2022 – Info Pleszew – Irena Kuczyńska