Prababcia skoczyła ze spadochronem, spełniła swoje marzenie

Irena Kuczyńska20 sierpnia 20216min0
Maria Bartoszek spełniła swoje marzenie - wykonała skok ze spadochronem. Na oczach swojej rodzinki. Pleszewianka opowiedziała mi o przeżyciach, które jej towarzyszyły
235259508_1669475866586729_351976555632066040_n.jpg

O skoku ze spadochronem marzyła od wielu lat. Czułam, że muszę to zrobić – mówi 73 – letnia Maria Bartoszek z Pleszewa. Mówi, że 20 lat temu była na lotnisku w Michałkowie i już tam, jak mówi, „ją porywało i czuła, że musi polecieć samolotem”, ale wnuczka prosiła, żeby babcia  dała sobie spokój.

No i dała sobie spokój, ale myśl o lataniu i skoku ze spadochronem nie dawała jej spokoju. Zaczęła zbierać pieniądze na skok. A jest to dla emerytki kwota niebagatelna – na lotnisku w Bednarach koło Poznania, gdzie, jak podkreśla Maria,  „skakała ze spadochronem Martyna Wojciechowska” – trzeba zapłacić za przyjemność 1240 złotych. Maria nie chciała, żeby wnuki dokładały się do jej skoku, pieniądze zaoszczędziła sama.

Kiedy już miała kasę, poprosiła męża wnuczki – Tomka o pomoc w załatwieniu sprawy. To był spontan, Tomek napisał SMS-a i za 5 sekund  była z Bednar odpowiedź – skok będzie we wtorek o 15.00 – wspomina pleszewianka.

No to jedziemy! Na miejscu wszystko do lotu było już przygotowane. Super atmosfera, wszyscy sobie mówią po imieniu. A tu burza! Loty odwołane!  Przełożone na następny dzień Ale zdecydowaliśmy z Beatą i Tomkiem, że będziemy czekać. Po dwóch godzinach  się wypogodziło. Słyszę: babciu lecimy – wspomina Maria Bartoszek.

Została ubrana w oprzyrządowanie, dzięki któremu mogła była przypięta do instruktora. Do samolotu wsiadło 10 par, Maria była najstarsza.

Wzbijamy się coraz wyżej, widoki z góry przepiękne. Pilot mówi, że jesteśmy na wysokości 2000 metrów na ziemią, przybijamy sobie żółwiki. Nie czułam, że jesteśmy tak wysoko, patrzę w dół, wydaje mi się, że samolot stoi w miejscu. Pierwszy raz lecę samolotem – mówi Maria Bartoszek.

Za chwilę słyszy – jesteśmy 4000 metrów nad ziemią. Pani Mario, szykujemy się do skoku.I widzi, jak po kolei  inni wyskakują z samolotu.  Za chwilę ona skacze…

Uczucie niesamowite, wszystko pięknie z góry widać. Przez moment lecimy nad kłębiastymi chmurami, zdaje mi się, że płynę w tych chmurach. Kołujemy w prawo, w lewo, i tak przez 7- 10 minut. Lądowanie też  było świetne, krzyczałam z radości. Lecimy w dół, spadamy na ziemię, leżę na plecach instruktora. A tu wszyscy klaszczą, córka płacze z radości, wnuczka i jej mąż skaczą – relacjonuje Maria Bartoszek

Tomek kręcił filmiki z babcią i robił fotki z ziemi, skok uwieczniał też kamerzysta z samolotu. Na dole pilot pytał mnie o wrażenia, wszak byłam najstarszą osobą skaczącą ze spadochronem. Odpowiedziałam jednym słowem: zarąbiście!

Już wiem, że od dzisiaj zbieram na kolejny lot – zapowiada pleszewianka. Gdyby leciała przed czerwcem, płaciłaby 680 zł plus 300 zł za kamerzystę. Ale nie mogła, najpierw chorowała na COVID-19, potem czekała na szczepienie.

Kiedy zdradziła dr Adeli Grali – Kałużnej, że chce skoczyć ze spadochronem, ta bardzo się dziwiła. Ale Maria twierdzi, że dzięki marzeniom człowiek jakoś lepiej żyje.

O tym, jak to jest z tym skakaniem ze spadochronem, wiedziała od syna wnuczki, który skakał i nurkował w Niemczech. Zachęca babcię do nurkowania, mówiąc, że tam jest więcej adrenaliny. Kto wie, czy się nie skuszę – mówi Maria Bartoszek – prababcia sześciorga wnucząt, siódme w drodze. Jedna z prawnuczek – Zosia widziała prababcię w akcji.

Kiedy ją pytali, czy coś z jej organizmem się działo na wysokości 4000 metrów, odpowiadała, że nic, kompletnie nic.

Chociaż biorę tabletki na ciśnienie, w górze się czułam tak jak na dole – podkreśla.

Maria Bartoszek jest jedną z fanek bloga www.irenakuczynska.pl. Zdradziła mi, że wszystkie posty, z wielką radością  czyta. No to ten będzie o niej i jej spełnionym marzeniu.