Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

35 lat temu Ner opuścił rury

W sierpniu 1985 roku Pleszew przeżył powódź. Część miasta położona w dolinie Neru została zalana.  Uwięziona w rurach rzeczka Ner nie zdołała przyjąć wody.A deszcz lał trzy dni bez przerwy. Jedyne takie wydarzenie w historii miasta, pozostało na starych zdjęciach i w pamięci starszych pleszewian.

Jeszcze w latach 60. XX wieku, rzeczka Ner, która ma swoje źródła i wpada do Prosny na terenie gminy Pleszew, płynęła przez miasto, dzieląc Pleszew na lewobrzeżny i prawobrzeżny.  Stopniowo rzeczka stawała się ściekiem, dlatego w końcówce lat 60. na odcinku od Lipowej do Sienkiewicza, wpuszczono ją w dwie rury, urządzając nad nią deptak. Pozostało jedno przęsło mostu przy Sienkiewicza oraz nazwa ulicy Strumykowa. W sierpniu 1985 roku rzeka dała znać o sobie. Po trzech dniach ulewnego deszczu, Ner wybił się z rur i rozlał wody  szeroko, uniemożliwiając komunikację pomiędzy dwoma częściami  miasta. Woda opadała wolno. W zalanej ulicy Sienkiewicza ustawiono platformy, którymi pleszewianie się przemieszczali. Na Targowej i Słowackiego pływały łodzie. Nie kursowała kolejka, bo tory były pod wodą. Domy w dolinie Neru były zalane, mieszkańcy byli uwięzieni w swoich domach. W piwnicach długo stała woda. Po 35 latach od powodzi  miasto miało pomysł na odkrycie Neru i poszerzenie koryta. Ale Wody Polskie nie wyraziły zgody. Dlatego, do dwóch rur, którymi płynie Ner, zostanie dołożona trzecia. Żeby w razie trzydniowej ulewy, a anomalie pogodowe się zdarzają, nie powtórzyła się sytuacja sprzed 35 lat.

Czytaj też: Nie odkryją rzeki Ner

Czytaj też: Opowieść o rzece, którą pół wieku temu wpuszczono w kanał

Skomentuj na Facebooku