Irena Kuczyńska
Najnowsze na blogu

Pleszew przed wyborami, które zmieniły Polskę

Czy wiesz, że klikając w reklamy wspierasz funkcjonowanie mojego bloga?

30 lat temu trwała w Pleszewie kampania wyborcza. Komitet Obywatelski „Solidarność” prowadził kampanię kandydatom Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” do Sejmu i Senatu.

Ale o tym jeszcze napiszę przed 4 czerwca, kiedy to na pleszewskim rynku zatańczymy wspólnie poloneza dla Polski. Szczegóły TUTAJ

W tym poście chciałabym namalować obraz Pleszewa roku 1989. Zupełnie inaczej wyglądał pleszewski rynek, chociaż ratusz był i urzędował w nim Naczelnik Miasta i Gminy Pleszew Teofil Fengier. Przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej był Stanisław Kaczmarek.

Był to czas, kiedy na mapie Polski nie było powiatów a MiG Pleszew należało do Województwa Kaliskiego.

Pleszew nie był duży, szpital, który oddano do użytku w 1984 roku, znajdował się daleko od centrum miasta.

Na drugim końcu Pleszewa była jednostka wojskowa, w której funkcjonował 20 Pułk Artylerii Przeciwpancernej. Po mieście chodzili żołnierze w mundurach. A Kasyno było jednym z najelegantszych lokali w Pleszewie.

W jednostce było też kino „Pluton”, do którego uczęszczali mieszkańcy południowej części miasta. Było już osiedle mieszkaniowe które dzisiaj ma za patrona Mieszka I a wtedy miało patrona Dubois.

Ulica Bolesława Krzywoustego  nazywała się Hanki Sawickiej a usytuowana przy niej Szkoła Podstawowa nr 3 miała za patrona  Janka Krasickiego. Hali Sportowej oczywiście nie było. Nie było też przedszkola im. Misia Uszatka.

Były Planty, był stadion, amfiteatr. Ulica Wojska Polskiego w zasadzie się nie zmieniła. Tylko Willa pod nr 7, gdzie teraz jest siedziba Państwowej Szkoły Muzycznej z Salą Koncertową wyposażoną w najnowsze cuda techniki, była siedzibą przedszkola.Szczegóły TUTAJ

Cmentarz poewangelicki był zarośnięty a przez dziury w płocie można było przejść do Państwowego Ośrodka Maszynowego, po którym siedzibę przejęło Przedsiębiorstwo Komunalne.

Będąc w tej okolicy wspomnę dzisiejszy Famot czyli Pleszewską Fabrykę Obrabiarek, która  dawała pracę wielu pleszewianom oraz osobom przyjezdnym, które otrzymały mieszkania we wspomnianych już blokach przy dawnej ulicy Hanki Sawickiej.

W 1989 roku dworzec kolejowy w Pleszewie żył. Jeździła kolejka do Kowalewa i z powrotem, kilkanaście razy na dobę. A w kasie biletowej, gdzie teraz znajduje się dział dziecięcy Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Pleszew, kupowało się bilety do wszystkich miast w Polsce. Historia kolejki TUTAJ

Pewnie młodzi nie uwierzą, ale na Targowej i Lipowej na przejeździe kolejowym były szlabany.
Ulica Sienkiewicza była ruchliwa, tędy biegli pleszewianie na dworzec kolejowy. Ulicy Kaczyńskiego nie było.

Chcąc się przedostać z Sienkiewicza np. do parku i dalej na osiedle Polskiej Partii Robotniczej – obecnie Reja, trzeba było iść naokoło deptakiem na Nerze, który już był nakryty, albo skorzystać z przejścia przez ogród.

Jeśli już jesteśmy na pełnej sklepów ulicy Sienkiewicza, dodam, że sklepów prywatnych w Pleszewie było mało, bardzo mało.

W czasach PRL wszelaki towar był z rozdzielnika i o liczbie sklepów czy warsztatów usługowych decydował Wydział Handlu w UMiG a tak naprawdę I Sekretarz Komitetu Miejsko – Gminnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Przeczytać o tym można w poście o historii pralni państwa Jakubowskich. Szczegóły TUTAJ

No to wróciliśmy na Rynek, gdzie już stał obelisk upamiętniający króla Przemysława II, były kawiarnie – kultowa Ratuszowa – teraz market Dino. Pół czarnej, mała czarna, duża czarna, ciastko, kieliszek wina, kłęby dymu papierosowego i dwie sympatyczne panie prowadzące lokal.

Tu gdzie jest Karafka była restauracja Klubowa, potem nazywała się Centralna  a w niej bigos, śledzik pod setkę czystej, bo bez zakąski setki raczej się nie wypiło. Przy Kaliskiej była Kolorowa. A na Tyńcu słynny lokal zwany „U babci Rebelkowej”. I jeszcze restauracja BAKS przy ulicy Malińskiej.

Ale jesteśmy w rynku. Tam gdzie teraz stoi piec – pamiątka po Banku Miast – był ogródek a w nim chyba kawa, może lody.

Na kamienicy przy ulicy Kaliskiej 2, zniszczonej przez wybuch radzieckiego czołgu w styczniu 1945 roku, znajdowała się tablica upamiętniająca czołgistów.

Na tej pierzei rynku był przystanek autobusów linii A, który kursował do Kalisza i z powrotem. Mówiono o nim „Adorek” bo dowoził do Kalisza „ofiary reformy administracji”.

Niedaleko był sklep Peweks, gdzie za dolary lub bony towarowe można było kupić markowe dżinsy, dobry alkohol, klocki Lego, papierosy Marlboro.

Na rogu ulicy Zamkowej i Ogrodowej, tam gdzie teraz jest Galeria Zamkowa, był budynek mieszkalny z bardzo ciekawą historią.Szczegóły TUTAJ

Jeśli chodzi o szkoły, wszystkie już były, oprócz  szkoły specjalnej. Dom Dziecka znajdował się w budynku przy ulicy Podgórnej, tam gdzie teraz prowadzą dom siostry salezjanki.

Dwójka mieściła się w dwóch starych budynkach i baraku. Nie było łącznika, dzięki któremu szkoła funkcjonuje pod jednym dachem.

Jedynka nie miała dobudówki i sali sportowej. Nie było też hali sportowej przy Zespole Szkół Usługowo – Gospodarczych, który wtedy był Zasadniczą Szkołą Zawodową.

Nie było  nowej hali sportowej przy Zespole Szkół Technicznych. Były, co prawda, boiska przy szkołach, ale Orliki nikomu nawet się nie śniły.

W parku miejskim w Pleszewie, w centralnym miejscu były gabloty, gdzie prezentowano Ludzi Dobrej Roboty.

Nie było w parku placu zabaw, była piaskownica ale zlokalizowana nieopodal odlewnia Obrabiarek, emitowała w powietrze takie zapachy, że matki z dziećmi raczej z parku uciekały.

Obok parku przy ulicy Ogrodowej mieścił się najważniejszy w Pleszewie urząd – Komitet Miejsko – Gminny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, gdzie zapadały wszystkie najważniejsze decyzje. Pierwszym sekretarzem komitetu miejsko – gminnego był Ryszard Borkiewicz.

Z drugiej strony parku – przy ulicy Gwardii Ludowej – obecnie Bogusza, był żłobek miejski. Dzisiaj jest tam Urząd Skarbowy, którego miasto w 1989 roku nie miało.

Warto dodać, że w 1989 roku jeszcze osoby fizyczne same podatku nie rozliczały. Robili to za nich pracodawcy. W 1989 roku jeszcze bezrobocia nie było.

Przy ulicy Słowackiego była Fabryka Aparatury Przemysłu Spożywczego Spomasz, która pracowała na trzy zmiany. Naprzeciwko siedziba straży pożarnej, jeszcze wtedy w niewielkim starym budynku.

Ponieważ nie  było w 1989 roku powiatów, nie było siedziby Starostwa Powiatowego przy ulicy Poznańskiej 79. Funkcjonowała tam weterynaria. Po 1990 roku weterynarze się sprywatyzowali.

Nie było też w Pleszewie Sądu Rejonowego. Nie  było też prokuratury. Wszystkie sprawy sądowe pleszewianie załatwiali w Jarocinie. Pałac na Maliniu  był domem mieszkalnym.

Nie było osiedla Malinie, stały tam czworaki z czasów właścicieli majątku Malinie Jouanne’ów.
Przy ulicy Lipowej, tam gdzie jest market Kaufland, straszyły pozostałości zabudowań gorzelni.

W budowie był kościół Matki Boskiej Częstochowskiej przy ulicy Ciołkowskiego. Głównym kościołem parafialnym  był drewniany św. Florian. Nowy kościół zaczął służyć wiernym dopiero w grudniu roku 1991.

W 1989 roku na Placu Wolności, jeszcze wtedy bez imienia Jana Pawła II stał pomnik upamiętniający „utrwalaczy władzy ludowej” jak o nim potocznie mówiono.

W 1990 roku, bo wcześniejszych danych nie ma, w Pleszewie i gminie zamieszkiwało 29 421 osób. W grudniu 2019 roku zameldowane były 28 622 osoby, w tym są przebywający na emigracji zarobkowej, którzy się z miasta nie wymeldowali ale fizycznie są nieobecni.

W 1989 roku było już w Pleszewie Muzeum Regionalne a w budynku dawnego starostwa przy ulicy Poznańskiej 30 funkcjonowała Przychodnia Obwodowa. Szczegóły TUTAJ

W 1989 roku nie było w Pleszewie pizzerii, kebabów i marketów.Były dwie kultowe restauracje – Wielkopolanka tam gdzie teraz jest Frascati oraz Złoty Miecz, po którym nawet nazwa nie została. W dawnym lokalu jest hurtownia Admat.

Na Placu Powstańców Wielkopolskich był dworzec autobusowy PKS, z którego wyjeżdżały autobusy do wszystkich miejscowości w powiecie ale też do Poznania, Kalisza, Zielonej Góry.Szczegóły TUTAJ

Nie było Parku Wodnego „Planty”. Pleszewianie, którzy chcieli zażyć kąpieli w zimie,  jeździli na kryty basen do Jarocina. Przy stadionie był basen odkryty, czynny w czasie letnich wakacji.

Nie było w Pleszewie  oczyszczalni ścieków na Zielonej Łące, ścieki płynęły do Neru, pewnie dlatego rzeczkę w końcówce lat 60. zakryto.

Nie było Schroniska dla Bezdomnych Towarzystwa im. św. Brata Alberta. Teoretycznie bezdomnych nie było.  Nie było też Urzędu Pracy, oficjalnego bezrobocia w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nie było.

Pełną parą pracowały pleszewskie młyny, przy których zbudowano w latach 70. potężne elewatory.

Telefonów komórkowych oczywiście nie było i nie każdy mógł sobie załatwić telefon stacjonarny, bo centrale telefoniczne miały ograniczone możliwości.

Na poczcie pracowały panie telefonistki, które łączyły z numerem, który się zamówiło. Na połączenie międzynarodowe czekało się czasem kilka godzin. W mieście było kilka budek telefonicznych z automatami.

O wyjazdach zagranicznych, oprócz krajów demokracji ludowej, można było sobie pomarzyć, chyba, że się miało rodzinę, która wysłała zaproszenie imienne.

Do demoludów jeździło się na organizowane wycieczki albo do Związku Radzieckiego „pojezdom drużby”. Paszportów w domu chyba też się nie miało. Załatwiano je w Komendzie  Milicji Obywatelskiej przy ulicy Kochanowskiego.

Nie było komputerów, w powszechnym użyciu były maszyny do pisania. Prywatne osoby raczej maszyn nie miały. Albo bardzo rzadko.

W szkołach nie uczono religii ale  obowiązkowym przedmiotem był  język rosyjski. Programy nauczania były podporządkowane jedynej słusznej linii partii. Ale, wbrew pozorom, nauczyciele nie byli tak ubezwłasnowolnieni i przywaleni papierami, jak teraz.

Gazety? Tylko te, na które dała zezwolenie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Każdy tekst w gazecie przechodził przez cenzora.

W Pleszewie czytano „Ziemię Kaliską”, „Południową Wielkopolskę”, „Gazetę Poznańską”, „Głos Wielkopolski”, „Trybunę Ludu”.

W kościołach sprzedawano „Przewodnik Katolicki”. „Tygodnik Powszechny” przynosił listonosz na nazwisko. Były miesięczniki wydawane przez inteligencję katolicką „Znak”, „Więź”.

Telewizja?  Była ale tylko publiczna, podobnie jak radio było tylko publiczne. Wiedzę prawdziwą o sytuacji w kraju i na świecie, Pleszewianie czerpali  z Radia ‚Wolna Europa” i z podziemnych wydawnictw.

Po ulicach Pleszewa jeździły głównie Fiaty 125p i Fiaty 126p, trabanty, wartburgi, rzadko auta zachodnie. W sklepach płacono banknotami 1 złoty miał wartość 10 000 złotych. Wypłaty dostawało się do ręki.

Wiosną 1989 roku w sklepach brakowało podstawowych towarów. Jeszcze w czerwcu 1989 roku sprzedawano mięso i wędliny na kartki.

Stroje? Przede wszystkim rękodzieło. Do Polski docierały niemieckie żurnale „Pramo” i „Burda”. Pleszewianki same szyły sobie stroje, gdyż przemysł za modą nie nadążał i mało kto gotowe rzeczy kupował.

Krawcowe szyły luźne asymetryczne żakiety, szerokie spodnie, wszystko oversize, farbowano pieluchy i z nich szyto spódniczki i bluzki.

Młodzież nosiła amerykańskie kurtki z pagonami. Pokazywały się tureckie dżinsy, które zaczęto nosić na co dzień i od święta.

Do Polski w stanie wojennym docierały  transporty z ciuchami zagranicznymi. Widać to  było na ulicach. Były to jeszcze czasy przez lumpeksami.

Gdybyście przyjechali do Pleszewa i zwiedzali miasto ze starą mapą z końcówki lat 80. mielibyście problem, bo ulice zmieniły nazwy. Ulica Szenica była Świerczewskiego, św. Ducha – Kongresu Zjednoczenia, Reja – Polskiej Partii Robotniczej, Modrzewskiego – Związku Młodzieży Socjalistycznej, Bojanowskiego – Marchlewskiego, Mieszka I – Duboise’a, Bolesława Krzywoustego – Hanki Sawickiej.

Od wiosny 1989 roku, wielu pleszewian żyło obradami Okrągłego Stołu. Z podziemia wychodzili działacze „Solidarności”, także tej lokalnej.

Kiedy w Gdańsku powstał Komitet Obywatelski „Solidarność” przy Lechu Wałęsie, pleszewianie zaczęli się organizować.

Ale o tym przeczytacie w innym poście.

Zdjęcia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Pleszewie

 

Skomentuj na Facebooku