Irena Kuczyńska
Region Pleszewski

Znów stoi na stacji lokomotywa…

... szkoda, że żar z jej brzucha nie bucha

Na tereny pokolejowe w Pleszewie wróciła lokomotywa z węglarką. Można ją oglądać na bocznym torze w pobliżu budynku dworca, w którym od 2 lat jest siedziba pleszewskiej biblioteki.
Lokomotywa jest tu pomnikiem, ale po zainwestowaniu miliona złotych, mogłaby wrócić na tory i odbywać kursy pod parą – zapewnił burmistrz Pleszewa Arkadiusz Ptak podczas instalowania wyremontowanego pojazdu na torach.

Parowóz PX48 został wyprodukowany w 1955 roku w Fabryce Lokomotyw im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie. Do roku 1991 jeździł, chociaż nie w Pleszewie. Potem stał na bocznicy w Gnieźnie. Do Pleszewa, jako pomnik, trafił 19 lat temu, po likwidacji kolejki. Bywał odmalowywany, ale żadnych remontów w nim nie przeprowadzano.
Rok temu lokomotywka z węglarką i wagonikiem zniknęła spod budynku biblioteki. Szczegóły TUTAJ Wagonik został z inicjatywy dyrektora Domu Kultury Przemysława Marciniaka przerobiony na wagonik przewożący uczestników przejazdów rekreacyjnych.
Drugie życie wagonika TUTAJ

Pół roku temu remont lokomotywy i węglarki powierzono fachowcom, pasjonatom kolejek z Towarzystwa Kolejki Średzkiej „Bana” w Środzie Wielkopolskiej. Sekretarz  TKŚ Bana – Mateusz Jungst, który wraz z prezesem Arkadiuszem Kaczmarkiem, przyjechał do Pleszewa aby wraz z ekipą ustawić lokomotywę i węglarkę na przygotowanych wcześniej torach, mówił, że parowóz był w bardzo złym stanie, był miejscami dziurawy.  Trzeba było wspawać na nowo kawałki nowych blach, potem pomalować.
Przywrócenie lokomotywie  jej pierwotnego wyglądu, trwało pół roku i kosztowało ponad 140 000 zł. Po remoncie lokomotywa jak i węglarka to nie tylko pomnik ale maszyny, które po zainwestowaniu kolejnej kasy, być może z jakiegoś unijnego projektu, mogą wyjechać na trasę i być 4. w Polsce czynną lokomotywą z parą. Mateusz Jungst mówił, że pleszewska lokomotywa jest jedną ze 180 wyprodukowanych w Polsce w na przełomie lat 40. i 50. XX wieku. Ostatnie powstały w 1955, więc pleszewska może być jedną z nich. Aktualnie pozostało ich 30. w tym 3 jeżdżą, jedna w Środzie Wlkp., druga w Ełku, trzecia w Krośnicach pod Miliczem.

Pasjonat kolejek dodał, że teraz wzrasta zainteresowanie ludzi kolejkami, a samorządy – tak jak pleszewski, próbują zatrzymać klimat kolei. I nie tylko.

Burmistrz Arkadiusz Ptak obiecał, że  miasto rozglądać się będzie za dotacją sięgającą 1 000 000 zł i kiedyś,  być może w dalszej perspektywie, uruchomi lokomotywkę i puści na tory.

Posadawianie parowozu i węglarki na torach, przy użyciu dwóch dźwigów, było bardzo widowiskowe. Liczni pleszewianie przyszli oglądać to co się działo na torze. Warto dodać, że światła lokomotywy wieczorem będą świecić. Oświetlona też będzie lokomotywka od środka, podobnie jak węglarka. Będą też światła podświetlające cały skład od dołu. Jeśli do tego się doda podświetlony gmach dworca – biblioteki i zajezdni kultury w parowozowni oraz wagoniki kołyszące się na torach, trzeba powiedzieć: jest klimat i jest moc.

Historię pleszewskiej kolejki przeczytacie TUTAJ

Skomentuj na Facebooku