Irena Kuczyńska
Reklama wybory

Radna aktywna i przedsiębiorcza

Kandydatka do Rady Miejskiej Jolanta Molska czuje się dotknięta wulgaryzmami, które się pojawiły na jej  banerach wyborczych. Zapewnia, że zmobilizowały ją do jeszcze większej aktywności.

Jolanta Molska jest radną mijającej kadencji i ubiega się o mandat radnej Rady Miejskiej w najbliższych wyborach. Odwiedziła większość swoich wyborców i – jak mówi – spotkała się z życzliwością i bardzo pozytywnym odbiorem.

Okazuje się, że pleszewianie doceniają to, co robię i pozytywnie odbierają moje działania na rzecz społeczności lokalnej – podkreśla Jolanta Molska.

Jest ona osobą znaną i szanowaną w Pleszewie. W 1989 roku, wkrótce po zmianie ustroju w Polsce, odważyła się wziąć sprawy w swoje ręce i założyć działalność gospodarczą – czyli sklep meblowy przy ulicy Kaliskiej.

Przez te lata „umeblowałam” połowę domów i mieszkań nie tylko pleszewian ale mieszkańców gminy a nawet powiatu – podkreśla  Jolanta Molska.

Mówi, że „meble od Molskiej” spotyka w mieszkaniach osób, które odwiedza w czasie kampanii wyborczej. Rozpoznaje swoje krzesła i  komody.

Ponieważ pleszewianie lubią „meble od Molskiej”, chętnie je kupują, pleszewianka postanowiła wziąć kredyt i zbudować nowy sklep, pozostawiając oczywiście ten w centrum miasta też. Tu, ludzie wchodzą prosto z ulicy, są do tej lokalizacji przyzwyczajeni, dlatego nie można go zlikwidować.

Cztery lata temu działalność pani Jolanty nie tylko handlowa ale też charytatywna, wszak dokłada się do wielu akcji w mieście, wspiera Zespół Szkół Publicznych nr 1, zaprocentowała. Zauważono jej aktywność.

Pleszewska przedsiębiorczyni otrzymała od Towarzystwa Miłośników Ziemi Pleszewskiej propozycję kandydowania na radną.  Nie od razu się zgodziłam, przecież to duże wyzwanie, ale zaryzykowałam i wygrałam, do tego w śródmieściu, gdzie od lat mieszkają te same osoby. I miały innych faworytów – wspomina Jolanta Molska.

Poważnie potraktowała to życiowe wyzwanie. Starała się być radną nie tylko od sesji. Była aktywna na komisjach min. komisji oświaty, wszak oświata bardzo jej leży na sercu.

Mówi, że przez swoich synów, bardzo jest związana z Jedynką.  Podkreśla z dumą, że tam pozostawiła swój ślad – szatniowe szafki z kluczykami dla uczniów. Jedyne takie w całym mieście. Wsparła to przedsięwzięcie logistycznie, pomogła w zbiórce pieniędzy od rodziców i sponsorów.

Jedynka – podkreśla z dumą Jolanta Molska – jako jedyna w mieście ma też  dystrybutor wody pitnej, który się sprawdza. Dzieci już drugi rok piją wodę zamiast napojów kolorowych.

Jolanta Molska jako radna uczestniczy w życiu miasta, bywa na wszystkich imprezach, festynach, konkursach, zawsze można na nią liczyć.

I jeszcze jedno. To Jolanta Molska swoimi interpelacjami przyczyniła się do tego, że na ulicy Poznańskiej (przy delikatesach rybnych) pojawiło się kolejne przejście dla pieszych, tak potrzebne w tym miejscu.

Kiedy Towarzystwo Miłośników Ziemi Pleszewskiej zaproponowało Jolancie Molskiej kandydowanie w tej kadencji, zgodziła się.

Mam czas, mam charyzmę (tak myślę), mam sygnały od moich wyborców, że mogę liczyć na ich głosy. A jest jeszcze wiele spraw, które trzeba w mieście zrobić, niekoniecznie w moim okręgu. Sygnalizowali mi to pleszewianie podczas moich odwiedzin w ich domach, ale też podczas wizyt w moich sklepach.Ja słucham i niczego nie obiecuję, bo radny nie może za dużo obiecywać, szczególnie jeśli niektóre pomysły wyborców są nierealne.Z perspektywy czterech lat cieszę się, że tak dużo udało się w Pleszewie - zwłaszcza na moim małym osiedlu zrobić. Powodem do dumy jest Stare Targowisko no i rewitalizacja dworca kolejowego.

Dlatego wulgaryzmy, które wypisano na moich plakatach tak bardzo mnie dotknęły.  Potraktowano mnie brzydko. Myślę, że osoba, która zamalowała moje plakaty wyborcze musiała być bardzo sfrustrowana i niespełniona życiowo…

Leopold Lis, Bernadeta Gawrońska i Jolanta Molska podczas odsłonięcia pomnika powstańca wielkopolskiego w Pleszewie
Materiał sfinansowany z środków KWW Towarzystwa Miłośników Ziemi Pleszewskiej
Skomentuj na Facebooku