
U źródła
Informacji o remontach w kościółku Wniebowzięcia Matki Bożej Lenartowicach, postanowiłam zasięgnąć u źródła czyli u proboszcza ks. Mariusza Giwerskiego. Towarzyszyła mi Wiesława Gil – dobry duch lokalnej społeczności – radna Miasta i Gminy Pleszew. To ona równo rok temu poinformowała mnie o tajemnicach, które kryją ściany lenartowickiej świątyni. Wtedy dowiedziałam się o polichromiach ukrytych pod warstwą farby…
Odsłonięte polichromie w kościele w Lenartowicach. Co dalej? WIDEO
Stefaniakowie
Z kościółkiem w Lenartowicach łączy się historia, którą opisałam w roku 2018 na blogu, zainspirowana nagrobkiem Dominika Stefaniaka, który znajduje się przy kościele nieopodal wejścia do zakrystii. Okazuje się, że w połowie XIX wieku lenartowicki kościółek podupadał, wtedy z pomocą pośpieszyli małżonkowie Małgorzata i Dominik Stefaniakowie. Przy pisaniu tekstu wykorzystałam informacje i dokumenty, które mi udostępniła Aneta Franc – potomkini Stefaniaków. To dzięki niej w październiku 2021 roku, odbył się w Lenartowicach Zjazd Rodziny Stefaniaków – wtedy odnowiono nagrobek przodka i umieszczono nad nim okolicznościową tablicę.
Konserwatorzy działają
Tymczasem w poniedziałek jadę do Lenartowic. Podwozi mnie Wiesława Gil. Pada deszcz, proboszcz na nas czeka. Prowadzi do kościoła, w którym ołtarze i ławki przysłonięto foliami. W prezbiterium działają pracownicy firmy konserwatorskiej z Ostrowa Wlkp. Jeden z nich oczyszcza ścianę z farby, którą je pokryto w latach 60. XX w. Drugi wypełnia braki, które powstały jako skutek opadającego tynku. W niektórych miejscach widać trzciny i druty, będące podkładem tynku, na którym w latach 20. XX wieku, pleszewski artysta Antonin Szymański umieścił polichromie… I uwaga! W remontowanym kościółku odbywają się codzienne msze św. i wszystkie nabożeństwa – wtedy folie są zdejmowane – podkreśla proboszcz.



Odkryć i wpisać
Odsłoniły się przypadkiem w ubiegłym roku, kiedy nad drzwiami od zakrystii, zaczęła odpadać farba. Ks. Mariusz Giwerski mówi, że to dało impuls do badań, co znajduje się pod warstwą farby i boazerią. Za przyzwoleniem konserwatora zabytków, parafia zleciła firmie z Ostrowa Wlkp. dokonanie kilkunastu odkrywek w różnych miejscach w kościele. To one potwierdziły obecność polichromii w całym kościele – nie tylko na ścianach ale też na ołtarzach bocznych, na ramach okiennych, na chórze a nawet drewnianych kolumnach – opowiadał proboszcz. Dodał, że potwierdzenie istnienia polichromii umożliwi wpisanie ich do rejestru zabytków, co jest nieodzowne w staraniach o dofinansowanie rewitalizacji kościółka – z różnych źródeł.


Antonin Szymański
To właściciele firmy konserwatorskiej, po przeprowadzeniu badań „odkrywek”, poinformowali proboszcza, że autorem polichromii jest pleszewianin – Antonin Szymański, który malowanie kościoła zakończył w 1927 roku. O artyście, którego grób znajduje się na cmentarzu przy kościółku św. Floriana, napisał Stanisław Małyszko w książce „Z dziejów parafii św. Floriana w Pleszewie”. Czytamy tam m.in. , że w kościele p.w. Ścięcia św. Jana Chrzciciela, w kaplicy św. Józefa, znajduje się ołtarz wykonany w jego firmie. W 1897 roku, namalował on polichromie ścienne w kościele w Kucharkach, a w 1891 roku dekorację figuralną ścian świątyni w Kucharach.

Antonin Szymański – zapomniany konserwator zabytków z Pleszewa
Taca cicha
Wracając do polichromii w kościółku w Lenartowicach, dotychczasowe prace finansuje parafia, bo – jak mówi proboszcz „parafianie są otwarci a taca cicha”. Odsłonięcie polichromii w prezbiterium, wraz z wypełnieniem ubytków, kosztować ma 60 000 zł i z takim wydatkiem, „z Bożą pomocą i ludzką ofiarnością” – jak mówi ks. Mariusz Giwerski, parafia sobie poradzi.
Parafia nie udźwignie
Jednak koszty odkrycia wszystkich polichromii a potem ich odtworzenie, nowe okna (mają być z witrażami), rewitalizacja ołtarzy bocznych (na nich też są ślady polichromii), przeniesionych tu z wcześniejszego, starszego kościoła, może być nie do udźwignięcia przez parafię, która liczy ok. 800 dusz. Dlatego parafia wykonała folder ze zdjęciami, na których parafianin Szymon Furmankiewicz uwiecznił detale lenartowickiej świątyni ze wspomnianymi wyżej „odkrywkami”. Każdy może zobaczyć, fragmenty tego, co się kryje pod farbą, którą trzeba delikatnie skuć. Folder, wraz z pismem przewodnim proboszcza, trafi do parafian ale też do instytucji, które mogą wesprzeć remonty.

Polichromia na polichromii
I ciekawostka – w niektórych miejscach, spod polichromii 100 – letnich, wyzierają jeszcze starsze – prawdopodobnie rówieśniczki kościoła. Namalowano je bezpośrednio na deskach, z których w 1758 roku pobudowano kościołek z fundacji Marianny z Sapiehów Koźmińskiej. Do tego kościoła przeniesiono też artefakty z poprzedniego – rozebranego m.in. ołtarz główny i ołtarze boczne. Jeśli chodzi o te pierwsze polichromie, te zostaną przykryte. Jeśli chodzi o sufit, który w latach 60. kiedy malowano kościół, „ledwo wisiał” – zabezpieczono boazerią, tam też były polichromie – mówi ks. Giwerski. Dodaje, że to nie będzie ruszane.
Przed parafianami wyzwanie nie lada. Tę świadomość ma zarówno proboszcz jak i Wiesława Gil, która wspiera proboszcza w wielu działaniach związanych z rewitalizacją polichromii.
Zdjęcia wnętrza kościoła po wykonaniu odkrywek – fotki autorstwa parafianina Szymona Furmankiewicza zamieszczone w folderze













