
Festiwalowa atmosfera pojawiła się w Zajezdni Kultury już od pierwszych projekcji. Dawna parowozownia, z zachowanymi torami i stojącymi obok pociągami, jest dla tego wydarzenia miejscem wręcz wymarzonym. Nie bez powodu zresztą festiwal nazywa się „Bana” – w gwarze wielkopolskiej to po prostu pociąg. Tegoroczna edycja pokazała, że wydarzenie na dobre wpisało się w kulturalny kalendarz Pleszewa. Zainteresowanie było duże – do konkursu zgłoszono 106 filmów krótkometrażowych, z których organizatorzy wybrali te prezentowane podczas festiwalu.
Publiczność zdecydowała
Najważniejsze nagrody tradycyjnie trafiły w ręce twórców wybranych przez widzów. Grand Prix 5. Bana Film Festiwalu otrzymał Adam Porębowicz za film „Macocha”. To produkcja, która ma już na swoim koncie także inne festiwalowe sukcesy – w kwietniu tego roku „Macocha” została nagrodzona na Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej Prowincjonalia we Wrześni jako najlepszy krótkometrażowy film fabularny. Śrubę Zajezdni za najlepszy film fabularny otrzymała Weronika Szendzielorz za „Marysi się waha”, natomiast nagrodę za najlepszy film dokumentalny zdobyła Monika Meleń za „Da się żyć”.Było także pięć wyróżnień. Ich autorzy odebrali charakterystyczne dla pleszewskiego festiwalu Śruby Zajezdni.



Wyjątkowi goście i kolejne nazwiska na ścianie
Jednym z najbardziej wzruszających momentów finału było odsłonięcie kolejnych tabliczek w Pleszewskiej Galerii Zasłużonych dla Sztuki Filmowej. Swoje miejsce otrzymali reżyser Tomasz Gąssowski oraz Tomasz Pieniążek, aktor znany m.in. jako sobowtór Chucka Norrisa.
To właśnie Tomasz Gąssowski był jednym z gości finałowego wieczoru. Publiczność obejrzała jego film „Wróbel”, a po projekcji spotkała się z reżyserem. Była okazja nie tylko do rozmowy o filmie, ale też o jego powstawaniu i pracy twórczej.


Nie tylko filmy
Bana Film Festiwal to jednak znacznie więcej niż kolejne projekcje. Były rozmowy z filmowcami, wspólne oglądanie filmów do późnej nocy, kawa, popcorn, a także kolejowe atrakcje, w tym przejazdy drezyną. I właśnie ta swobodna atmosfera jest jednym ze znaków rozpoznawczych pleszewskiego festiwalu. Tutaj twórca filmu może chwilę po projekcji usiąść obok widza i zwyczajnie porozmawiać o kinie. Festiwal od początku stawia przede wszystkim na kino niezależne i młodych twórców. Jego pomysłodawcą jest pochodzący z Pleszewa reżyser i scenarzysta Paweł Sarbinowski, który wcześniej współtworzył Przegląd Kina Niezależnego SPAM. Bana Film Festiwal powstał pięć lat temu dzięki współpracy Sarbinowskiego z dyrektorem Zajezdni Kultury Przemysławem Marciniakiem. Historia festiwalu rzeczywiście zaczęła się wcześniej – SPAM działał już od 2006 roku i z czasem stał się fundamentem dla nowego wydarzenia filmowego.
Pleszew kocha kino
Tegoroczna edycja pokazała też coś jeszcze – Bana ma swoją publiczność. Wielu pleszewian nie poprzestało na jednym seansie, ale zostało na kolejne projekcje i wydarzenia. Sala wypełniała się zarówno podczas konkursowych pokazów, jak i spotkań z twórcami. W organizację wydarzenia włączyli się także wolontariusze z Lokalnego Centrum Wolontariatu w Pleszewie, którzy pomagali podczas festiwalowych dni. Pięć lat temu Bana miała dopiero ruszyć w swoją filmową podróż. Dziś można powiedzieć, że lokomotywa rzeczywiście się rozpędziła. 23 filmy, 14 ekip, publiczność, która chce oglądać, i Zajezdnia Kultury, która po prostu dobrze czuje się w roli festiwalowego kina. I chyba właśnie dlatego Bana Film Festiwal pasuje do Pleszewa tak bardzo – jest trochę filmowy, trochę kolejowy, bardzo niezależny i przede wszystkim pełen ludzi, którzy naprawdę lubią kino.

Pleszewska perła w koronie według prof. Tadeusza Szczepańskiego
Krótkometrażowe filmy z nagrodami na 3. Bana Film Festivalu w Pleszewie
Paweł Sarbinowski – filmowiec z Pleszewa, inspiratorem Bana Festiwalu Pleszew
Pleszewianin, prof. Tadeusz Szczepański, wykłada w łódzkiej filmówce
Kocie Yin Yang. Historia drugich szans, pełnych misek i wielkiej miłości WIDEO

