Do pracy na wąskotorówce w Pleszewie Regina Staniek trafiła dzięki kierownikowi stacji w Pleszewie Janowi Nowakowskiemu. Było to 2 maja 1972 roku.
Znała pasażerów kolejki
Zaczynała od stanowiska konduktorki. Sprzedawała na trasie bilety. Pomiędzy Pleszewem i Krotoszynem były tylko dwie stacje kolejowe z kasami biletowymi: w Dobrzycy i w Rozdrażewie.
W pozostałych miejscowościach ludzie wsiadali i bilety kupowali u pani Reginy. A ona znała pasażerów, wiedziała kto jedzie do pracy, kto do szkoły w Dobrzycy czy w Krotoszynie, a kto na targ. Kiedyś jedna pani zatrzymała kolejkę na trasie, żeby pani Reginie podarować worek pełen owoców do przetworów.
40 km na godzinę
Pociąg jechał wolno. 40 – kilometrową trasę z Pleszewa do Krotoszyna pokonywał w ciągu 1 godziny i 40 minut. Robił do 40 km/godzinę. Najczęściej składy pociągów były mieszane. Tuż za lokomotywą były trzy wagoniki osobowe, potem był brankard czyli wagon z pocztą i paczkami. Czasem, bliżej Krotoszyna w Brzozie, pasażerowie zajmowali miejsca w brankardzie.
Pod górkę wjazd z rozpędu
Brakowało ich w wagonach osobowych. Na końcu doczepiano wagony towarowe. Pani Regina mówi, że bywało ich nawet dziesięć. Czasem były załadowane towarem do Gminnej Spółdzielni w Dobrzycy, jesienią były pełne buraków cukrowych. Czasem wagony były tak załadowane, że za Fabianowem pod górką, trzeba było się cofnąć, rozpędzić i dopiero podjechać. Pasażerowie byli do takiego manewru przyzwyczajeni – wspomina pani Regina.
Kierownik pociągu
Kiedy zaczynała pracę konduktorki, wagoniki ciągnęła lokomotywa. Zawodu uczył panią Reginę kierownik pociągu Władysław Rzeszutek – kochałam go jak ojca, był najwspanialszym człowiekiem, jakiego spotkałam w życiu – mówi.
Załogę pociągu stanowiło kilka osób, oprócz kierownika pociągu, jechał konduktor rewizyjny, w ostatnim wagonie jechał konduktor hamulcowy, żeby w razie potrzeby uruchomić hamulec ręczny, był też maszynista i palacz. Kiedy lokomotywa została wysłana tam, gdzie było więcej pociągów towarowych a wagoniki zaczęła ciągnąć motorówka, jechał tylko maszynista i kierownik pociągu. Jednym z nich była Regina Staniek. Było to w roku 1976.
Pracowali na okrągło
Trudno uwierzyć, ale jeszcze w latach 70. kolejarze mieli mnóstwo pracy. Wyrabialiśmy nawet 300 godzin pracy miesięcznie. Pracowaliśmy na okrągło – wspomina Regina Staniek. Potwierdzał to maszynista Antoni Moch.
Antoni Moch i jego 45 – letnia przygoda z kolejką
Pani Regina wspomina, że w Pleszewie na stacji, przy małej parowozowni
była noclegownia – kto mieszkał daleko od stacji, miał tam swoją kołdrę, przespał się i ruszał w trasę. Zdarzało się też, zwłaszcza po wypłacie, że nie miał kto prowadzić pociągu.
Dyżurna ruchu w Dobrzycy
Niebawem przyszedł kolejny awans. Pani Regina została dyżurną ruchu w Dobrzycy, gdzie mijały się dwa pociągi – ten jadący z Pleszewa do Krotoszyna i ten, który zmierzał w odwrotnym kierunku.
Była też obrotnica zwana „babcią” i zwrotnica, którą zawiadowca ręcznie „przerzucał „pociąg z jednego toru na drugi. Nie ma po nich śladu, chociaż w pobliżu dworca w Dobrzycy pozostały w szosie resztki torów. Na pewno je zlikwidują przy remoncie jezdni – przewiduje pani Regina. Wspomina, że na dworcu w Dobrzycy mieszkał zawiadowca i dyżurny ruchu.
Pociągi zamiast zegarka
Pani Regina miała mieszkanie w budynku kolejowym w Dobrzycy przy ul. Pleszewskiej. Dwupiętrowy dom z czerwonej cegły ma na pewno ponad 100 lat. Mieszkało w nim 7 kolejarskich rodzin. Toalety były na dworze, woda w studni. Kiedy w 1996 roku podłączono budynek do kanalizacji i sieci wodociągowej, kolejka przez Dobrzycę już nie jeździła. Ale do 1986 roku był tu ruch. Dwanaście razy na dobę przejeżdżał pociąg. Pytam Reginę Staniek, czy to nie przeszkadzało mieszkańcom budynku. A ona się śmieje i mówi, że zegarek nie był potrzebny, rytm dnia wyznaczały pociągi.
Autobusem do pracy na kolei
Kiedy 12 stycznia 1986 roku zawieszono przejazdy na trasie Pleszew – Krotoszyn, pani Regina została zawiadowcą stacji w Pleszewie, bo zostały jeszcze kursy z Pleszewa do Kowalewa. Wtedy dojeżdżała do pracy na kolei autobusem. Z tego etapu pracy też ma piękne wspomnienia. Pamięta młodych, którzy jechali na festiwal rocka do Jarocina.
Przeklinali i płacili
Przyjeżdżali po alkohol do Pleszewa, bo w Jarocinie był zakaz. Zdarzali się młodzi z OHP, którzy nie chcieli płacić, to tupałam nogą i groziłam, że wyrzucę z pociągu. Przeklinali i płacili. Mówili, pani po nocach będzie nam się śniła. Nie zawsze mieli pieniądze na bilet. To im pożyczałam, nigdy nie pozwoliłam jechać za darmo. Przeważnie zwracali mi pieniądze, niektórzy po roku – pani Regina śmieje się do swoich wspomnień.
Wagoniki wyskakiwały z torów
Jakieś przygody? Czasem ludzie opowiadali, że kolejka się wykoleiła, czy to prawda? Oczywiście, chociaż nigdy wagoniki się nie wywróciły, mimo iż wypadały z torów. Kiedyś jechaliśmy z górki w Fabianowie, wagoniki wyskoczyły z torów a pasażerowie z wagoników. Jakaś pani krzyczała, że już nigdy do kolejki nie wsiądzie. Kiedy indziej, kiedy ciuchcia wypadła z torów pod Kowalewem, usłyszałam od pasażera k…a, żyjemy! Najbardziej się huśtały wagony towarowe. Kolejka wyleciała też z torów, kiedy z okazji 100 – lecia jechaliśmy do Kowalewa. To było takie symboliczne – mówi Regina Staniek.
Nie mógł zahamować
Pamięta też jeden wypadek śmiertelny w Pleszewie przy ulicy Lipowej. Nie było rogatek. Czułam, że maszynista hamuje, wybiegłam z pociągu i pytam, co się dzieje? On mówi – najechałem na kogoś – wspomina kolejarka. Rzeczywiście, ktoś leżał na torach, usłyszał lokomotywę, podniósł głowę, został uderzony… Uniewinniono maszynistę, był trzeźwy, nie mógł zahamować. Niestety, nie było szlabanów a jeździło tam dużo pociągów towarowych. Rogatki najdłużej były przy ul. Sienkiewicza i Targowej, gdzie był duży ruch towarowy.
Spaliła mundur, zostawiła czapkę
Przygoda pani Reginy z kolejką trwała do czerwca 2001 roku. Wtedy zawieszono nawet kursy z Pleszewa do Kowalewa. Kiedy przyjeżdżała do Pleszewa, przychodziła na peron i płakała. Spaliła mundur, zostawiła na pamiątkę czapkę i legitymacje służbowe. Poszła do pracy na polu. Zasiłek na życie nie wystarczał. Emeryturę kolejową otrzymała, po ukończeniu 55 roku życia. Zaliczono jej pracę w warunkach szkodliwych – pracę na nockach, w niedziele, w święta.
We śnie sprzedaje bilety
Mimo, iż od pożegnania z kolejką minęło ponad 20 lat, Reginie Staniek często śni się praca. Sprzedaje pasażerom bilety. Kiedy bywa w Pleszewie, czasem zagląda na dworzec i wspomina . Kiedy we wrześniu 2022 roku Rafał Pluta organizował pieszy rajd trasą kolejki, wyszła do rajdowiczów i wspominała. Pokazywała resztki torów.
Pieszy rajd trasą kolejki z Broniszewic do Krotoszyna
Cieszy się, że powstanie Muzeum Kolejki Wąskotorowej na dawnym dworcu w Kowalewie. Nie mieszka już w kolejarskim domu w Dobrzycy. Ale chętnie czasy kolejki wspomina i opowiada.
Czytaj:
Kolej wąskotorowa zbuduje markę Pleszewa
Historyczne zdjęcie kolejki wywołało falę wspomnień
Krystyna i Zdzisław Siereccy – kolejarskie małżeństwo z Pleszewa
Kolejarze pleszewscy mieli swoją przychodnię
Historia pleszewskiej ciuchci, po której zostały wspomnienia