Antoni Moch i jego przygoda z pleszewską kolejką

Irena Kuczyńska16 czerwca 202222min
Od 45 lat związany z pleszewską kolejką. Doskonale pamięta każdy kilometr trasy, która od lat nie istnieje. Ciężko przeżył likwidację kolejki. Wrócił, kiedy  SKPL przywróciła ciuchcię. I nadal prowadzi pociągi towarowe. Antoni Moch chętnie opowiada o swojej przygodzie z ciuchcią
Antoni-Moch-5.jpg

 

Kolejkę miał za płotem

W rozmowie, którą prowadzimy w dużej parowozowni obok Zajezdni kultury, naprzeciwko biblioteki , że  od dziecka  był zafascynowany kolejką. Z okien swojego rodzinnego domu w Broniszewicach pod nr 86, widział ciuchcię, która tu dojeżdżała przez stację  Pleszew Wschód, Lenartowice, Pacanowice. Czasem jeździł ciuchcią do miasta, co bardzo lubił.

Kolej była potęgą

Jednak kiedy w grudniu 1977 roku, jako 24 – latek,  pan Antoni zatrudnił się “na kolei”, linia do Broniszewic, była już zlikwidowana. Ale kolej wciąż jeszcze była w Pleszewie potęgą. Więc kiedy szukali maszynistów, Antoni Moch długo się nie zastanawiał, tylko złożył wniosek do naczelnika Stanisława Szymczaka. Po badaniach w Poznaniu, został zatrudniony. Przeszedł “na kolej” z Obrabiarek, gdzie zarobki były dużo mniejsze.

Prawo kierowania kolejką
Węgiel, bilety, dobre zarobki

Na kolei były jeszcze deputaty węgla, darmowe i ulgowe bilety, mundurówka, wcześniejsza emerytura. I możliwość zarobienia, zwłaszcza jeśli się pracowało w niedziele czy w nocy. Średnio maszynista pracował 170 godzin w miesiącu, ale bywały miesiące, że i wyrabiał 280. Wtedy pomiędzy “szychtami” spał w służbowych po

Legitymacja na ulgowe bilety
Kolej całą dobę

Kiedy w 1977 pleszewianin przyszedł do pracy na kolei, jak to się potocznie mówiło, był jednym ze 130 pracowników. Stacją osobową zarządzał Jan Nowakowski z Witaszyc, parowozownią – wspomniany już Stanisław Szymczak. Funkcjonowała kasa biletowa – całodobowa, ekspedycja przyjmowała wagony towarowe.

Bilet z Pleszewa do Pleszewa Wąsk

Antoni Moch, jako maszynista, należał do parowozowni. W tej ekipie byli też palacze, mechanicy.

Halina Kłopocka, Antoni Moch i Regina Staniek – kierownik pociągu foto z archiwum Haliny Kłopockiej
Pleszew Wąsk.

Natomiast w Kowalewie – tam, gdzie była Stacja Pleszew Wąskotorowy czy Wąski, był odcinek utrzymania torów. Na piętrze mieszkał kierownik Czesław Majewski, na dole była kasa.

Pleszew – Krotoszyn 6 x na dobę
Za sterem Antoni Moch

Wracając do pana Antoniego, w latach 70. był on jednym z 12 maszynistów. Trasę z Pleszewa do Krotoszyna wąskotorówka pokonywała 6 razy na dobę: o 3:00, 5:00, 11:00, 14:00, 16:00 i 19:00. Kolejarz pamięta, że na trasie kursowała lokomotywa LD, która ciągnęła wagon osobowy. Jeździł też parowóz, ale on, jak mówi, prowadził motorówkę.

Pan Antoni wspomina trasę

Mimo, iż ciuchcia do Krotoszyna zakończyła działalność w latach 80. były maszynista dokładnie pamięta trasę, którą prowadził pociąg. I zaczyna relacjonować. A opis ten na pewno wykorzysta Rafał Krupa, który postanowił przejść pieszo trasę ciuchci z Krotoszyna do Broniszewic przez Pleszew.

Pieszy rajd trasą kolejki od Krotoszyna do Broniszewic
Antoni Moch taką motorówkę prowadził do Krotoszyna
Pod wiaduktem w Kowalewie

Zatem wsiadamy w wehikuł czasu i wyruszamy z panem Antonim na trasę.  Ciuchcia, lekko kołysząc się, wyrusza  w kierunku Kowalewa. Tu wysiadają z pociągu  osoby śpieszące na połączenia w kierunku Poznania czy Ostrowa Wlkp. W Kowalewie, zaraz po opuszczeniu stacji, motorówka przejeżdża pod wiaduktem i skręca  w stronę szosy prowadzącej  z Pleszewa do Dobrzycy.

Wiadukt w Kowalewie foto Rafał Krupa
Na wiadukcie w Fabianowie

Motorówka jedzie wzdłuż drogi, aby zatrzymać się w Fabianowie. Po ominięciu parku, wjeżdżała na  wiadukt nad rzeczką Lutynką  (zachował się) i po pokonaniu kilku kilometrów,  zatrzymuje się  się przy szosie na stacji Lutynia.

Na wiadukcie w Fabianowie

Kolejarz mówi, że pojazd, który prowadził, rozwijał prędkość 30 km/godz. Można było się ścigać z rowerami. I przeważnie maszynista oraz kierownik pociągu, który sprzedawał bilety, znali pasażerów. Wiedzieliśmy, gdzie kto wsiada i wysiada – mówi z nostalgią pan Antoni. Kiedy w składzie były wagony towarowe i osobowe, jechał jeszcze jeden kolejarz – tzw. hamulcowy.

Mijanka w Izbicznie

Tymczasem znów przenosimy się na trasę. Z Lutyni pociąg kieruje się na Dobrzycę. Przed  Augustynowem tory skręcały w lewo. Tu był dworzec z prawdziwego zdarzenia z kasą biletową, poczekalnią.

Dworzec w Dobrzycy 1983 foto udostępnił Rafał Krupa

Za Dobrzycą tory odbijały na Izbiczno, gdzie – jak mówi Antoni Moch, była mijanka czyli trzy tory: jeden główny i dwa do mijanki. W Izbicznie pociąg  relacji Pleszew – Krotoszyn mijał się z jadącym w odwrotnym kierunku, pociągiem Krotoszyn – Pleszew.

Ciuchcia za Dobrzycą
Drewniane dworce

Z Izbiczna trasa wiodła do Koźmińca, gdzie przy drodze stał drewniany budynek dworca kolejowego i obok dom mieszkalny dla kolejarzy. Za Koźmińcem stacja Wyki, też przy drodze. I w Wykach (pow. krotoszyński) była kolejna mijanka, podobnie jak w Izbicznie. Tu tory odbijały od drogi na Nową Wieś, aby w Nowej Wsi znów do drogi się przybliżyć, po przejechaniu mostka  – wspomina Antoni Moch. I dodaje, że w Nowej Wsi  była stacja przy kościele, był też drewniany domek – poczekalnia dla pasażerów.

Drewniany dworzec foto sprzed 1985 roku źródło Internet
Stacje przy drodze

Kolejna stacja, znów przy drodze, to Maciejew, gdzie były dwa tory. Pan Antoni pamięta dokładnie, że były tam dwa tory – drugi dobudowany. Czasem – jak mówi – ładowało się tam buraki. Po opuszczeniu Maciejewa, pociąg jechał wzdłuż szosy do stacji Rozdrażew, gdzie “też była mijanka”. I był bardzo ładny dworzec, gdzie mieszkał naczelnik stacji Władysław Zybała – Antoni Moch wydobywa nazwisko z zakamarków pamięci.

Autor: Tomasz Skórzewski,Tytuł: Zabudowania byłej stacji kolejowej w Rozdrażewie, Źródło: wkaliszu.pl
Autor: Tomasz Skórzewski – pozostałosci torów Krotoszyńskiej Kolei Dojazdowej przy ulicy Dworcowej w Rozdrażewie Źródło: wkaliszu.pl

Dalej stacja Dzielice, oczywiście przy drodze i drewniany przystanek dla pasażerów. Stąd biegły tory na Henryków – małą wioskę ze stacją bez dworca. Kolejarz pamięta, że pasażerowie czekali na ciuchcię w sklepiku przy stacji a bilety sprzedawał kierownik pociągu.

Sklepy przy stacjach

Nasza sentymentalna podróż, odtwarzana z pamięci, trwa dalej. Kolejka sunie w kierunku stacji Brzoza, gdzie tory są też przy drodze. Jest tu drewniana poczekalnia  a naprzeciwko był sklep spożywczy. Kolejarz wspomina, że na bocznym torze w Brzozie, ładowano do wagoników buraki cukrowe. Znalazłam w internecie fotkę rozładunku buraków z lat 30. XX wieku.

Nowy Folwark z murowanym budynkiem stacji. Po prawie dwóch godzinach pociąg dojeżdżał do stacji Krotoszyn Stary. Tu  tory odbijały od drogi, ku dworcowi głównemu w Krotoszynie.

Ciuchcią z pracy i do pracy

Rozkład jazdy kolejki był dopasowany do godzin pracy największych zakładów w Krotoszynie ale też w Pleszewie. Ostatni kurs z Krotoszyna kolejka rozpoczynała po 22:00. Przywoziła też ludzi pracujących na nockach, którzy zaczynali pracę o 22.00 – wspomina Antoni Moch. Mówi, że jeździł o różnych porach, pracował po 6 godzin, po 8 godzin a czasem i po 12 godzin. Dokładnie pamięta tych, z którymi pracował. Wymienia nazwiska maszynistów: Aleksandra Grzegorczyka, Bolesława Gadomskiego, Henryka Sieradzana z Rokutowa, Mariana Anioła, Władysława Sawady, Eugeniusza Grabowskiego, Piotra Szymoniaka, Pawła Piórka, Zdzisława Witczaka, Jana Mazurka, Henryka. Rzymyszkiewicza z Sośnicy.

Historyczne zdjęcie kolejki w Dobrzycy zainspirowało do wspomnień

 

Kolejką do Broniszewic

Kiedy pan Antoni przyszedł do pracy “na kolei”, nie istniała już linia kolejowa do Broniszewic, chociaż on, jak  wspomniałam na początku, doskonale tory pamięta. Wszak mieszkał w Broniszewicach przy kościele św. Michała Archanioła, czyli “na dołku” a stację końcową ciuchci miał – jak mówi – przy płocie. Potrafi też odtworzyć trasę. Pociąg ruszał z dworca ku stacji Pleszew Wschód (okolice marketu Brico i starych PKS-ów przy Kaliskiej). Przejeżdżał przez mostek na Nerze.

Wiadukt na Nerze – tędy biegły tory z Pleszewa do Broniszewic – foto licealiści z NLO
Więcej o wyprawie licealistów trasą wzdłuż Neru przeczytacie TUTAJ

Stąd kierował się na Lenartowice – tory biegły obok drogi. Z Lenartowic do Pacanowic trasa wiodła przez pola i blisko Pardelaka. I dalej do Broniszewic obok kościoła “na dołku”. Kolejarz pamięta, że w Broniszewicach blisko poczty (na gorce) były trzy tory – bo często stały tam wagoniki towarowe, była obrotnica. A tory kończyły się przy drodze na Czermin i Żegocin. Ten odcinek trasy  był najmłodszy. Oddali go do użytku Niemcy w samym końcu wojny – w styczniu 1945 roku. Kiedy już do miasta wchodzili Sowieci.

 

Zainteresowanych lokalną historią odsyłam TUTAJ
Kolejka się kurczy
Ostatni kurs na trasie Pleszew Krotoszyn – 12 I 1986 źródło Internet

Pracując w Pleszewie na stacji, Antoni Moch obserwował stopniowe znikanie kolejki. Najpierw 12 stycznia 1986 roku – skończył się ruch osobowy na Krotoszyn. Było coraz mniej pasażerów. Częściowo przesiedli się do autobusów. Podczas gdy ciuchcia potrzebowała na przejazd trasy z Pleszewa do Krotoszyna 2 godzin i 40 minut, autobus pokonywał tę trasę w 40 minut. Został jeszcze ruch towarowy.

Obejrzyj film o pracy Antoniego Mocha z 2.09. 1008 roku TUTAJ
Koniec kolejki w barwach PKP

Kiedy w 2001 roku obchodzono 100 – lecie kolei Krotoszyńskiej Kolei Dojazdowej , był już tylko ruch towarowy i osobowy na trasie Pleszew Miasto – Pleszew Wąsk. Ciuchcia dowoziła pasażerów na wszystkie pociągi w Kowalewie. Kursowała całą dobę.

Pracowało 4 maszynistów i 4 kierowników pociągu. Wkrótce po uroczystościach ruch nawet na tym odcinku został zawieszony. Antoni Moch otrzymał kuroniówkę i pojechał do pracy w Niemczech. Otrzymał na odchodnym najwyższe kolejarskie odznaczenie.

Antoni Moch, Anna Nowak – kasjerka, Regina Staniek – kierownik pociągu i kasjerka Halina Kłopocka na stacji w Pleszewie skąd 9 czerwca 2001, wyruszyła kolejka w ostatni kurs do Krotoszyna foto z archiwum Antoniego Mocha
Antoni Moch i jego odznaczenie
Jubileusz kolejki
Zainteresowanych historią pleszewskiej kolejki odsyłam TUTAJ
Powrót kolejki

Antoni Moch doskonale pamięta czas, kiedy po pięciu latach miasto dogadało się z Stowarzyszeniem Kolejowych Przewozów Lokalnych. Dostrzeżono potencjał w kolejarskiej tradycji miasta.

Nie ma munduru, jest czapka i pagony oraz wycinki z gazet, zdjęcia i ulotki

Kolejka miała wrócić na tory i kursować pomiędzy Pleszewem i Kowalewem. Wtedy był potrzebny  maszynista, więc pleszewianin powrócił na kolej. I tu – jak mówi, doczekał emerytury. Odchodząc, został uhonorowany dyplomem.

Antoni Moch pracuje nadal, teraz jako maszynista pociągów towarowych, które kursują na szerokich torach. Przewożą wagony do Gaspolu i na elewator.

Syn po ojcu

Jeśli chodzi o ruch osobowy, na kolejce pracuje syn pana Antoniego-  Bartek. Jest maszynistą i kierownikiem SKPL  w Pleszewie. W warsztatach w dużej parowozowni naprawiają lokomotywy, malują wagony. Zatrudnienie ma tu 3 maszynistów prowadzących pociągi osobowe, 1 maszynista pociągu towarowego, są też mechanicy w warsztacie. Ruch osobowy odbywa się wagonami czeskimi. Okazjonalnie na trasę do Kowalewa wyrusza ciuchcia.

Jeden z trzech maszynistów

Bilet na przejazd w ramach WOŚP
Dumny z kolejki

Antoni Moch jest związany z kolejką od 45 lat, tu trzeba odliczyć 5 lat spędzonych w pracy za granicą. Dumny jest z tych wszystkich zmian, które tu zachodzą. Cieszy się, że na stacji Pleszew Wąsk.  powstanie Muzeum Kolejki Wąskotorowej. A kolejka staje się wizytówką miasta Pleszewa.

Czytaj też:
Zajezdnia Kultury w Pleszewie otwarta
Pociąg do kultury ruszył. Biblioteka na dworcu otwarta
Pociąg do kultury z nagrodą Towarzystwa Polskich Urbanistów

 

 

.