
Na początku września po raz kolejny odwiedziłam gabinet Audio-Com w Pleszewie. Wiosną badałam sobie u państwa Janosów słuch. Nagrałyśmy wtedy filmik z przebiegu profesjonalnego badania słuchu.
Nie mam problemów ze słuchem… a jednak poszłam na badanie WIDEO
Dzisiaj wracamy do tematu – tym razem rozmawiam z Tatianą Janos o tym, co dzieje się wtedy, gdy badanie wykaże niedosłuch. Jak dobiera się aparat słuchowy? Czy dwie osoby z takim samym wynikiem badania potrzebują takiego samego urządzenia? Co potrafią współczesne aparaty i ile to właściwie kosztuje? Rozmawiamy również o dzieciach, refundacji NFZ i możliwości przetestowania aparatu przed zakupem.
Audiogram to dopiero początek
Co robić, kiedy badanie wykaże niedosłuch? Czy kolejnym krokiem zawsze jest aparat słuchowy?
Tatiana Janos: Jeżeli mamy do czynienia z osobą, która potrzebuje aparatu słuchowego, przede wszystkim musimy pamiętać, że nie dobieramy go wyłącznie na podstawie wyniku badania słuchu czyli audiogramu. Bierzemy pod uwagę wiele czynników, między innymi budowę ucha, ale również styl życia oraz indywidualne potrzeby pacjenta.
To trochę zaskakujące. Wiele osób pewnie uważa, że wynik audiogramu to właśnie ta informacja, która przesądza o wyborze aparatu. Dlaczego to nie wystarczy?
Bo dwie osoby z identycznym wynikiem badania słuchu mogą prowadzić inny tryb życia. Aparat słuchowy dobieramy do człowieka, a nie człowieka do aparatu.
Wyobraźmy sobie dwie osoby z bardzo podobnym niedosłuchem. Jedna większość czasu spędza w domu, ogląda telewizję i zajmuje się wnukami. Druga pracuje zawodowo, spotyka wielu ludzi i często przebywa w różnych miejscach. Czy obie otrzymają takie same aparaty?
Niekoniecznie, a nawet dobierając aparat, bierze się pod uwagę różne rozwiązania. Jeżeli ktoś potrzebuje aparatu przede wszystkim do rozmów w domu czy oglądania telewizji, może wystarczyć prostsze rozwiązanie. Natomiast osoba, która pracuje w hałasie, spotyka wiele osób albo przebywa w różnych środowiskach akustycznych, może potrzebować bardziej zaawansowanej technologii. Dobrym przykładem są nauczyciele. Przebywają w klasach, gdzie jednocześnie mówi wiele osób, jest hałas i zmieniają się warunki akustyczne. Muszą dobrze rozumieć uczniów, dlatego ich potrzeby będą inne niż osoby, która większość dnia spędza w spokojnym domu.
Czy zdarza się, że pacjent upiera się przy konkretnym modelu, który widział u znajomego albo w reklamie, mimo że wcale nie jest dla niego optymalny? Jak wtedy wygląda rozmowa o aparacie?
Zdarza się i to wcale nie tak rzadko. W takiej sytuacji staramy się wyjaśnić, dlaczego konkretne rozwiązanie sprawdziło się u kogoś innego, a niekoniecznie sprawdzi się w jego przypadku. Inny ubytek słuchu, inny styl życia, inne oczekiwania. Ostatecznie to pacjent podejmuje decyzję co do aparatu. Naszą rolą jest zaprezentowanie pełnego obrazu, zanim ją podejmie.
Co właściwie potrafią dzisiejsze aparaty słuchowe? Wspomniałaś o telewizorze i telefonie…
Technologia bardzo mocno się zmieniła. Aparaty słuchowe możemy łączyć ze smartfonami, a także z telewizorem za pomocą specjalnych przystawek. Dźwięk z telewizora może być bezpośrednio przekazywany do aparatów, co znacznie poprawia komfort oglądania. W przypadku niektórych urządzeń smartfon może również pomóc pacjentowi w zlokalizowaniu aparatu, który gdzieś się zapodział.
To znaczy, że nie chodzi już tylko o wzmocnienie dźwięku?
Dokładnie tak. Technologia pozwala dostosowywać sposób działania aparatu do różnych sytuacji i znacznie bardziej indywidualnie dopasować rozwiązanie do użytkownika. Dlatego podczas doboru warto powiedzieć protetykowi, z jakich urządzeń korzystamy na co dzień i czego oczekujemy – to realnie wpływa na wybór aparatu.
Aparat, którego nie widać
Wielu z nas myśląc aparat słuchowy, nadal ma przed oczami duże, widoczne urządzenie. Chyba nie do końca mają rację…
Zdecydowanie. Mamy obecnie bardzo małe i lekkie aparaty, dostępne w wielu wariantach kolorystycznych – można dobrać kolor do włosów, oprawek okularowych, a nawet biżuterii. Są też bardzo dyskretne rozwiązania, których podczas noszenia praktycznie nie widać.
Niedosłuch dotyczy nie tylko seniorów
Kiedy myślimy o aparatach słuchowych, najczęściej mamy przed oczami osoby starsze. Tymczasem w Audio-Com zajmujecie się również dziećmi. Skąd rodzic w ogóle ma wiedzieć, że ze słuchem pociechy coś jest nie tak, skoro ono samo tego nie zgłosi?
To bardzo ważne pytanie, bo małe dziecko rzeczywiście nie powie „gorzej słyszę” – po prostu nie ma punktu odniesienia. Rodzice powinni zwrócić uwagę na kilka sygnałów: jeśli dziecko prosi o powtórzenie zdania, bardzo głośno ustawia telewizor lub bajki, nie reaguje na wołanie z drugiego pokoju, ma trudności ze zrozumieniem poleceń w hałaśliwym otoczeniu albo pojawiają się u niego opóźnienia w mowie – to znak, że może być problem.
Na szczęście w Polsce istnieje system przesiewowych badań słuchu noworodków, dzięki któremu wiele problemów można wykryć bardzo wcześnie. Nie oznacza to jednak, że później możemy przestać zwracać uwagę na słuch dziecka – są czynniki, które mogą wpływać na słyszenie w kolejnych latach życia. Dlatego, jeżeli rodzic zauważa coś niepokojącego, warto to sprawdzić. U nas można przeprowadzić diagnostykę słuchu również u bardzo małych dzieci.
Jak wygląda takie badanie u malucha? Czy dziecko musi siedzieć spokojnie i współpracować, tak jak dorosły?
Nie, dostosowujemy metodę badania do wieku dziecka. U najmłodszych stosuje się badania obiektywne, które nie wymagają świadomej odpowiedzi – dziecko może nawet spać. U starszych dzieci badanie często ma formę zabawy. To nie jest stresujące doświadczenie ani dla dziecka, ani dla rodzica.
Czy dzieci chętnie potem noszą aparaty?
Bywa różnie, ale coraz częściej podchodzą do nich bardzo naturalnie. Duże znaczenie ma możliwość wyboru – dziecko może zdecydować o kolorze aparatu czy wkładki, mogą pojawić się dodatkowe ozdobniki. Dziecko, które samo wybrało kolor swojego aparatu, dużo chętniej go nosi niż wtedy, gdy urządzenie jest mu po prostu narzucone.
Baterie czy ładowanie?
Przejdźmy do kwestii praktycznej. Czy we współczesnych aparatach trzeba wymieniać baterie?
Mamy dwa rozwiązania. Część aparatów działa na tradycyjne baterie, natomiast coraz więcej urządzeń ma ładowarki. Dla wielu osób aparaty ładowalne są bardzo wygodne, szczególnie jeżeli ktoś ma problemy z manualną wymianą bardzo małych baterii. Wieczorem odkłada się aparat do ładowarki, a rano jest gotowy do użycia. Obsługa jest intuicyjna, podobna do rozwiązań znanych z innych urządzeń elektronicznych.
Ile kosztuje aparat słuchowy?
To pytanie, które z pewnością zainteresuje wiele osób. Ile właściwie kosztuje aparat?
Na rynku znajdziemy modele podstawowe już od około 1500 zł, a cena rośnie wraz z poziomem technologicznym urządzenia. Ostateczna cena zależy od głębokości niedosłuchu i poziomu technologicznego.
Czy pacjent może skorzystać z refundacji?
Tak. Osoby ubezpieczone, u których niedosłuch przekracza określony próg, mogą skorzystać z dofinansowania Narodowego Funduszu Zdrowia. Obecnie dorosły pacjent może liczyć na dofinansowanie 1050 zł na każdy aparat, raz na 5 lat, a dzieci i młodzież do 26. roku życia na wyższą kwotę – jest to 3000 zł na każdy aparat, raz na 3 lata. Warto jednak pamiętać, że zasady i wysokość dofinansowania mogą się zmieniać, dlatego zawsze polecam sprawdzenie aktualnych warunków bezpośrednio w gabinecie, to zajmuje chwilę, a daje pewność.
Jak wygląda ta ścieżka od strony formalnej?
Laryngolog ocenia stan ucha i jeśli nie ma przeciwwskazań, wystawia zlecenie na aparat słuchowy. Z takim zleceniem pacjent zgłasza się do wybranego przez siebie gabinetu protetyki słuchu, gdzie kwota refundacji jest odejmowana bezpośrednio od ceny aparatu.
Nie trzeba kupować aparatu „w ciemno”
Załóżmy, że badanie jest już wykonane, wiemy, jaki mam niedosłuch i jakie rozwiązania są dla mnie odpowiednie. Czy wtedy muszę od razu zdecydować się na zakup?
Nie. Bardzo ważnym elementem jest możliwość przetestowania aparatu. Jeżeli znamy już potrzeby pacjenta, możemy dobrać odpowiednie rozwiązania i porównać je ze sobą – zestawić aparaty różnych producentów czy różniące się poziomem technologicznym.
I można taki aparat zabrać do domu?
Tak, w przypadku rozwiązań przeznaczonych do testowania, można przetestować aparat również w warunkach domowych. To bardzo ważne, ponieważ aparat powinien sprawdzać się przede wszystkim w codziennym życiu pacjenta. W gabinecie możemy powiedzieć, że dane rozwiązanie działa dobrze, ale dopiero podczas normalnego dnia, rozmowy z rodziną, zakupów czy spotkania ze znajomymi, pacjent może naprawdę ocenić, czy jest z niego zadowolony.
„Nie trzeba bać się aparatu”
Na koniec zapytam o coś, co może najbardziej zniechęcać. Wiele osób po prostu boi się aparatu słuchowego. Co powiedziałabyś takiej osobie?
Myślę, że trzeba zacząć od badania słuchu. Jest ono proste, krótkie i bezbolesne. Jeżeli okaże się, że występuje niedosłuch i aparat może pomóc, wtedy wspólnie szukamy rozwiązania odpowiedniego dla konkretnej osoby – małego, lekkiego, w kolorze i technologii dopasowanej do tego, jak ktoś naprawdę żyje. Tak jak okulary pomagają nam lepiej widzieć, tak aparat słuchowy może pomóc nam lepiej słyszeć. A dobre słyszenie oznacza możliwość swobodnego rozmawiania z rodziną, uczestniczenia w spotkaniach bez wysiłku, korzystania z telewizora czy telefonu – po prostu pełniejszego uczestniczenia w codziennym życiu.
Nie czekaj, aż niedosłuch zacznie ograniczać codzienne życie
Rozmowa z Tatianą Janos pokazuje, że współczesna protetyka słuchu to znacznie więcej niż wybór urządzenia, które „robi głośniej”. Prawidłowe dopasowanie zaczyna się od diagnostyki, rozmowy o potrzebach pacjenta i poznania jego codziennego funkcjonowania. Dlatego pierwszym krokiem nie musi być decyzja o zakupie aparatu. Pierwszym krokiem może być po prostu sprawdzenie słuchu.

