
Przy leśnym wigwamie spotkali się zawodnicy, rodzice, trenerzy i przyjaciele klubu. Były dzieci, młodzież i dorośli. Najmłodsi mają zaledwie sześć lat, najstarsi – jak śmieje się Marek Biernat – „kilkadziesiąt”. Wszyscy połączeni jedną pasją – tenisem stołowym.


300 – 400 zawodników
To właśnie Marek Biernat ponad dwadzieścia lat temu, razem z Wiesławem Kikowskim i Januszem Rudą, zakładał UKS Żaki. Pomógł w tym ówczesny dyrektor nowo otwartej szkoły w Taczanowie Drugim, Andrzej Mierzejewski. Od tamtego czasu przez klub przewinęło się – jak szacuje trener – od 300 do 400 zawodników. Czasem spotykam ich na ulicy w Pleszewie. Podchodzą i pytają: „To pan, panie Marku? Nie poznaje nas pan?” – opowiada z uśmiechem.
Trener trzech igrzysk
Patrzę na niego i trudno uwierzyć, że ten spokojny człowiek na co dzień przygotowuje reprezentantów Polski do największych imprez świata. Jest trenerem narodowej kadry paraolimpijskiej. Za nim igrzyska w Rio de Janeiro, Tokio i Paryżu. Przed nim – mistrzostwa świata w Tajlandii i przygotowania do igrzysk paraolimpijskich w Los Angeles. Pytam, czy dzieci trenujące w UKS Żaki wiedzą, kogo mają za trenera. – Niekoniecznie. I chyba nie ma to dla nich większego znaczenia – odpowiada.

Piłka albo tenis
Rzeczywiście. Dla nich ważniejsze jest to, że trener cierpliwie poprawi ustawienie rakietki, pochwali za dobrze rozegraną piłkę i znajdzie czas dla każdego. Sam już nie gra. – Brakuje sił i szybkości – śmieje się. – Ale do młodych mam cierpliwość i rękę. Największą dumą są dla niego wychowankowie. Opowiada o 14-letnim Piotrze Kuczyńskim, który trenuje od szóstego roku życia. Dziś jest ósmy w Polsce w kategorii młodzików i z powodzeniem rywalizuje ze starszymi zawodnikami. – Kiedy miał sześć lat, musiał wybrać między piłką nożną a tenisem stołowym. Wybrał tenis. W klubie trenują także dzieci z niepełnosprawnościami. Razem z pełnosprawnymi kolegami. Bo – jak mówi trener – tak właśnie powinno być.
Marek Biernat przekonuje, że tenis stołowy rozwija nie tylko ciało. – To sport, który uczy myślenia. Rozwija refleks, koordynację, koncentrację i szybkość podejmowania decyzji. Słucham go i dochodzę do wniosku, że mówi nie tylko o sporcie. Mówi o wychowaniu.
Wspólnota
Po oficjalnej części, podczas której młodzi zawodnicy podarowali trenerowi Markowi upominek, nikt się nie spieszył. Na grillu skwierczały kiełbaski. Stoły uginały się od sałatek, domowego chleba z ziołami, ciast i owoców. Dzieci biegały między drzewami. Rodzice rozmawiali, śmiali się, planowali kolejne wyjazdy na zawody. Większość zna się od lat. Spędzają razem długie godziny na treningach i turniejach. Była też dyrektor szkoły Iwona Korniluk, która wspólnie z klubem uczestniczyła w tym rodzinnym spotkaniu.


Pingpongowe marzenia
Dziś klub liczy około 50 członków, z czego ponad 30 stanowią dzieci. Na treningach rozstawianych jest osiem, czasem dziewięć stołów. Trener pozyskuje środki z różnych programów – dzięki „Pingpongowym Marzeniom” z PZTS i Polskiego Komitetu Paralimpijskiego ( Osoby z Niepełnosprawnościami ) , Program „KLUB 2026 „ Ministerstwo Sportu i oczywiście z Urzędu Miasta i Gminy udało się zdobyć wsparcie dla trenerów, a z kolejnego projektu kupiono klubowe koszulki dla dzieci.
Zaproszenie
W pewnym momencie pytam Marka Biernata, po co mu to wszystko. Przecież mógłby skupić się wyłącznie na pracy z reprezentacją Polski. Odpowiedź przyszła natychmiast. – Po prostu lubię dzieciaki. I chyba w tych czterech słowach zawiera się cała historia UKS Żaki. Na koniec zaprasza kolejnych chętnych. Nie trzeba od razu marzyć o igrzyskach. Wystarczą chęci, systematyczność i rodzice gotowi kilka razy w tygodniu zawieźć dziecko na trening. A jeśli jest już starsze – rower albo hulajnoga.

Pięć razy „O”
Wracałam z Taczanowa Drugiego z przekonaniem, że tego dnia nie pisałam o tenisie stołowym. Pisałam … O trenerze, który mimo międzynarodowych sukcesów najbardziej cieszy się z uśmiechu swoich podopiecznych… O trenerach, którzy w czasie nieobecności Marka prowadzą zajęcia treningowe 3 x w tygodniu ( Jacek Maciejewski , Marcelina Wojtkowska , Wiktor Talar )… O rodzicach, którzy po pracy wożą dzieci na treningi. … O dzieciach, które zamiast siedzieć przed ekranami, uczą się cierpliwości, wytrwałości i szacunku.
I o tym, że czasem największe rzeczy dzieją się daleko od reflektorów – w małej sali gimnastycznej w Taczanowie Drugim i przy wspólnym stole ustawionym w lesie.




Pleszewianin Marek Biernat w reprezentacji Polski na Paraolimpiadę w Paryżu
Marek Biernat organizuje w Pleszewie Memoriał im. Wiesława Kikowskiego

