
Z panem Kazimierzem umawialiśmy się wielokrotnie. W końcu, na początku grudnia, udało się. Starszy pan czekał na mnie w salonie, gdzie o nadchodzących świętach przypominała gwiazda betlejemska. Wtedy pomyślałam, że rozmowa z pleszewianinem, który jest jednym z najstarszych mieszkańców Pleszewa, do tego wciąż z doskonałą pamięcią, będzie moim prezentem dla Was pod choinkę. Zwłaszcza że większość osób, które czytają mojego bloga i obserwują moje media społecznościowe, to miłośnicy lokalnej historii. A rozmawiać będziemy o tym, jak zmieniał się Pleszew.
Zatem zaczynajmy.
Jubileusz i bliscy
Na początek album z 90. urodzin Kazimierza Ratajczaka, na które gości zaproszono do karczmy Stara Stajnia w Zawidowicach. Zjechali się bliscy — czyli rodzina, ale też przyjaciele, którzy na co dzień towarzyszą panu Kazimierzowi. Widzę szwagra — Bronisława Vogta i jego liczną rodzinę z żoną Terenią na czele. Jest też Tomasz Vogt z najbliższymi — to ich siostra Barbara była od 1961 roku żoną Kazimierza.


Podwójny jubileusz w rodzinie Vogtów – urodziny Bronisława i firmy
Na fotografiach rozpoznaję siostrę jubilata Krystynę Lonc z córką, wnuczkami i ich rodzinami, ciocię Halinę Jezierską, kuzynkę Danutę Gulczyńską z synem i synową, Jurka Matyjaszczyka, z którym pan Kazimierz jada obiady gotowane przez panią Edytę. Na nasze spotkanie upiekła ona smakowitą szarlotkę. Ze złotych renet — dopowiada Marysia, córka pana Kazimierza i jego najlepsza opiekunka.



Dzieciństwo w przedwojennym Pleszewie
Starszy pan, znany starszym mieszkańcom Pleszewa jako „Kaziu Ratajczak — ten budowlaniec”, urodził się w Pleszewie 5 stycznia 1935 roku. Rodzice osiedlili się tu cztery lata wcześniej, ponieważ ojciec pana Kazimierza — również budowlaniec z zawodu — otrzymał w Pleszewie pracę. Wynajęli mieszkanie przy ul. Poznańskiej 43, a wkrótce przenieśli się do lokalu przy ul. Zapłocie (dzisiejsza Hallera) nr 29. Właśnie tam przyszedł na świat bohater tego artykułu. Pamięta, że w domu była łazienka z ubikacją, ogrzewanie budynku piecami kaflowymi. Co jeszcze pamięta sprzed wojny?— Na pewno defiladę z okazji 11 listopada w 1938 roku na pleszewskim Rynku, gdzie byłem z rodzicami. Grała orkiestra 70. pułku piechoty, a na końcu szedł bębnista, który prowadził kucyka ciągnącego wózek z bębnem — opowiada pan Kazimierz i się wzrusza. Dodaje, że ów bębnista mieszkał przy Placu Wolności miał ok 15-16 lat.
Elew 70 pułku piechoty bez broni ruszył na wojnę 1 września 1939 roku

Wojna i ucieczka na wschód
Kolejne wspomnienia dotyczą już wojny, a właściwie dni przed jej wybuchem. Ojciec Mój Franciszek Zatrudniony w Zarządzie Miejskim w Pleszewie, w sierpniu 1939 roku został powołany do batalionu obrony narodowej w Jarocinie. Nawet z dziećmi się nie żegnał, żeby nie płakały. Kiedy 1 września wybuchła wojna, Lewiccy — właściciele domu, w którym wynajmowali mieszkanie Ratajczakowie — namówili Elżbietę Ratajczakową do ucieczki na wschód. I pojechała furmanką z 4,5-letnim Kaziem, rok starszym Januszem i 6-tygodniową Krysią pod Uniejów. Po trzech tygodniach wrócili. Na szczęście mieszkanie było nietknięte, nawet sześć kurek, które mama hodowała, przeżyło — wspomina pleszewianin i znów oczy mu błyszczą.Ojciec wrócił do domu w październiku. Znał język niemiecki, więc otrzymał pracę w ratuszu w Zarządzie Miejskim.
Okupacja i niemiecka szkoła
Z czasów okupacji utkwiły mu w pamięci ćwiczenia rekrutów na boisku liceum, a także fakt, że rodzinie dokwaterowano sublokatorkę — Izabelę Brodowską pochodząca z rodziny szlacheckiej z tytułem hrabiny. Najważniejszym dziecięcym wspomnieniem jest jednak epizod w niemieckiej szkole — od września do grudnia 1944 roku. Rok wcześniej brat zaczął naukę — polskie dzieci uczyły się „w szkole na Nowej Wsi” (dzisiaj budynek CUS przy ul. B. Krzywoustego) albo w Prokopowie. O wojennych świętach Bożego Narodzenia pan Kazimierz opowiadał już wcześniej.
Kazimierz Ratajczak wspomina święta swojego dzieciństwa

Koniec wojny i wejście Armii Czerwonej
Po świętach w 1944 roku dzieci do szkoły już nie wróciły, bo rozpoczęła się ucieczka Niemców na zachód. Były to najczęściej kobiety, które na wozach wraz z dziećmi jechały na zachód i prosiły Polki o mleko — wspomina pleszewianin. Dodaje, że w grudniu 1944 r., kiedy Niemcy otwierali w Pleszewie nowy odcinek wąskotorówki do Broniszewic, był na dworcu i dokładnie pamięta skórzany płaszcz Niemca, namiestnika Wielkopolski o nazwisku Arthur Karl Greiser. 24 stycznia 1945 roku, kiedy do Pleszewa od strony Kalisza weszła Armia Czerwona, z okna na strychu obserwowano wejście żołnierzy sowieckich. Potem, gdy kręcili się po mieście, rozbijali witryny sklepowe w poszukiwaniu wódki. Pan Kazimierz pamięta porzucony przez Niemców samochód pancerny przy ul. Kusocińskiego oraz trzy inne auta pozostawione na placu, gdzie dziś znajduje się market NETTO. Min w Pleszewie nie było, więc życie szybko się odradzało. Polacy przejmowali po Niemcach firmy i urzędy. Ojciec pana Kazimierza pozostał w ratuszu — burmistrzem został pan Barański, a jego zastępcą pan Holka.

Wyzwolenie Pleszewa z wybuchem czołgu w tle
— W czasie wojny dzieci szybko dorastają — mówi refleksyjnie.
Szkoła po wojnie i tajne nauczanie
1 marca 1945 roku pan Kazimierz poszedł do szkoły — do Jedynki, gdzie w czasie wojny był lazaret dla niemieckich żołnierzy. Zgodnie z wiekiem zapisano go do klasy III. Pisać i czytać umiał, bo klasy I i II przerobił na tajnych lekcjach u pani Marii Radomskiej, mieszkającej w nieistniejącym już domu przy ul. Poznańskiej (dziś w tym miejscu jest market Polo). Uczył się także u państwa Jadwigi i Franciszka Batorów w mieszkaniu u Pani Radomskiej. Państwo Batorowie byli zatrudnieni u Radomskich jako ogrodnicy. O tajnym nauczaniu w JedynceTUTAJ
Pleszew dzieciństwa – granice miasta
— Oczywiście, że pamiętam Pleszew z dzieciństwa. Miasto nie było duże. Ulica Kaliska kończyła się przy torach kolejki, ul. Poznańska w okolicach św. Floriana, gdzie w budowie był dom przy skrzyżowaniu z ul. Curie-Skłodowskiej. Były też pojedyncze domy na „zakręcie kowalewskim”. Na ul. Marszewskiej było kilka domów, podobnie jak na Pomorskiej, Zachodniej i Nowej — wspomina. Domy te powstały na działkach sprzedawanych przez Jouanne’a, właściciela majątku na Maliniu, gdzie po wojnie utworzono Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną.
Pan Kazimierz podkreśla także rolę gminy ewangelickiej, która wiele zrobiła dla miasta, pozostawiając po sobie kościół, dom starców i liczne szkoły. Wymienia placówki na Nowej Wsi, w Taczanowie, Lubomierzu, Prokopowie i Kowalewie. Przypomina, że także kolejka z Pleszewa do Krotoszyna powstała w czasach pruskich. Ostatni odcinek oddano 21 stycznia 1901 roku.
Historia pleszewskiej kolejki po której zostały dworce i wspomnienia
Południowa część miasta kończyła się w jego świadomości na koszarach, a przy ul. Podgórnej — na cmentarzu żydowskim.
Wrocław, technikum i powrót do Pleszewa
Cztery lata później, jako piętnastoletni młodzieniec, wyjechał Kazimierz Ratajczak do Wrocławia do technikum budowlanego. W 1949 roku miasto było jeszcze w gruzach, a z Dworca Świebodzkiego do Rynku biegły tory, po których transportowano cegły do odbudowującej się stolicy Warszawy. Z dyplomem technika i nakazem pracy trafił do Koźla. Po trzech latach ojciec ściągnął go do Pleszewa, gdzie w 1956 roku utworzono siedzibę powiatu pleszewskiego. Powiat zlikwidowano w 1932 roku i — zdaniem pana Kazimierza — wtedy miasto zaczęło podupadać. Przywrócenie powiatu oznaczało nowe miejsca pracy. Takie znalazł w wydziale ds. budownictwa rolniczego.
Reforma rolna i realia wsi
Pan Kazimierz wspomina VIII Plenum KC PZPR w 1956 roku, podczas którego Władysław Gomułka ogłosił, że tworzone pod przymusem spółdzielnie produkcyjne mogą się rozwiązać. W całym powiecie zostało ich wtedy dziesięć. Opowiada o skutkach reformy rolnej: dawni właściciele stracili ziemię, robotnicy otrzymali grunty, ale bez środków na budowę gospodarstw. Zwierzęta trzymano więc w dawnych „pańskich chlewach”, a ludzie nadal mieszkali w czworakach. Krowy karmiono trzy razy dziennie, nosząc paszę wiaderkami na nosiłkach — czasem kilkaset metrów. Podaje przykład Czerminka. Dopiero z czasem, dzięki cegłom przywożonym z ziem zachodnich, zaczęły powstawać chlewiki przy czworakach. Pierwsze bloki PGR-owskie pojawiły się dopiero w latach 70.
Rozwój Pleszewa – działki i szkoły
W 1958 roku Kazimierz Ratajczak pracował w wydziale gospodarki komunalnej w ratuszu. Miasto rozpoczęło wtedy sprzedaż działek pod budownictwo jednorodzinne — w formie dzierżawy wieczystej na 99 lat. W latach 1958–1960 ruszyła budowa bliźniaków przy ul. Poznańskiej i Świerczewskiego (dziś Szenica). Rozpoczęła się również budowa technikum na Zielonej. Pan Kazimierz wiąże ją z dyrektorem Aparatury — Arkadiuszem Marciniakiem, który był radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu. To on doprowadził do przejęcia środków przeznaczonych pierwotnie dla Gniezna, które nie miało działki pod szkołę. Pan Arkadiusz również rozbudował zakład Spomasz przy ul. Słowackiego.

Tajemnica górki na osiedlu przy Wierzbowej
Osiedla domków jednorodzinnych
W końcówce lat 70. Maria Radomska z domu Bociańska zaczęła sprzedawać działki „za Wieżą” — na dzisiejszym osiedlu Chopina — oddając jedną trzecią dochodu Skarbowi Państwa. W 1950 roku ojciec pana Kazimierza kupił od Radomskich działkę przy ul. Błotnej, gdzie dziś mieszka jego siostra z rodziną. Rozpoczęła się też budowa osiedla malarzy z główną ulicą Kossaka. Grunty należały do rodziny Tomaszewskich. Jeden z synów był lekarzem związanym z Pleszewem — upamiętnia go tablica na Murze Pamięci. Jego brat ożenił się z córką Misiaków, właścicieli Fabryki Mebli Stylowych przy ul. Sienkiewicza. Początkowo wjazd na osiedle prowadził od strony ul. 1 Maja (dziś Hallera). Pierwsze domy powstały przy ul. Makowskiego.
Pleszewianin połączył Pleszew z Edynburgiem
Historia Fabryki Mebli Stylowych Misiaka w Pleszewie
Bloki, spółdzielnia i urbanistyka
W 1969 roku pan Kazimierz przeszedł do pracy w RKS Nowy Świat. Budowano tam Dom Socjalny, a na jego otwarcie przyjechał minister rolnictwa, który podpisywał Porozumienia Sierpniowe w Gdańsku z Lechemm Wałęsą. W latach 70. Spółdzielnia Mieszkaniowa w Pleszewie budowała osiedle przy dzisiejszej ul. Reja (dawniej PPR-u). Projekt ulic Reja, Modrzewskiego (dawniej ZMS-u) i Kochanowskiego wykonał p. Bielicki w Pracowni Usług Projektowych — kolejnym miejscu pracy pana Kazimierza.
Historia bloków na Osiedlu Reja

W latach 60. prezes spółdzielni Julian Kulesza załatwiał pozwolenia na budowę pierwszych bloków przy ul. Lipowej i Zielonej. Inwestorem była spółdzielnia, a wykonawcą Kaliskie Przedsiębiorstwo Budowlane – Dyrektorem był Henryk Kinastowki. Przed powstaniem bloku „setki” przy Kochanowskiego wyburzono kilka domów. Pan Kazimierz wspomina też ul. Bogusza, łączącą Poznańską ze Słowackiego, i postać urodzonego w Pleszewie rzeźbiarza Mariana Bogusza.
Kolejne osiedla i lata 80.
W latach 1962–63 Zakłady Obrabiarek wybudowały sześć bloków przy ul. Lipowej i Hanki Sawickiej (dziś Bolesława Krzywoustego) na gruntach dawnego majątku Malinie, należących do Państwowego Funduszu Ziemi. W latach 80. powstało osiedle Dubois’ (dziś Mieszka I), a także kolejne działki pod budownictwo jednorodzinne.
Budowa kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej
Jednym z najważniejszych rozdziałów w życiu Kazimierza Ratajczaka była budowa kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. Choć jego historię szczegółowo opisano w monografii Stanisława Małyszki „Z dziejów parafii św. Floriana w Pleszewie”, wspomnienia pana Kazimierza są bezcenne — był bowiem kierownikiem budowy świątyni. Jego zdaniem, kluczową rolę odegrał Mieczysław Kołtuniewski, w latach 80. zastępca Naczelnika Miasta i Gminy Pleszew, który dał proboszczowi parafii św. Floriana, ks. Józefowi Maciołkowi, zgodę najpierw na zakup ziemi, a potem na budowę kościoła. Za zasługi przy budowie świątyni pan Kazimierz otrzymał Pierścień św. Józefa, wręczony przez biskupa kaliskiego Damiana Bryla podczas uroczystości 100-lecia parafii.

Refleksje i życzenia
— Jestem zadowolony z życia — mówi pan Kazimierz — bo mogę wciąż dorabiać do niewielkiej emerytury, prowadząc działalność z moją córką Marysią, która jest czymś najlepszym, co mi się w życiu przytrafiło. Starszy pan ma światły umysł i własne spojrzenie na rzeczywistość. Życzy Pleszewowi dalszego rozwoju i apeluje, by nigdy nie likwidować powiatu pleszewskiego — bo miasto powiatowe jest bardziej atrakcyjne. Zachęca młodych do studiowania, wspominając swoje lata na Politechnice Poznańskiej (1963–1970), które ukształtowały go psychicznie i umysłowo. Ponadto marzy, ażeby do Pleszewa wróciło wojsko, gdyż ma to wpływ na rozwój miasta.
Historyczna ciekawostka na zakończenie
Na koniec pan Kazimierz przekazuje ciekawostkę historyczną. 18 września 1939 roku marszałek Edward Śmigły-Rydz przekroczył granicę z Rumunią w Kutach, przejeżdżając most na rzece Czeremosz. Obecny miał być tam por. Ludwik Bociański — wojewoda wielkopolski od maja 1939 roku i przywódca powstania wielkopolskiego w Pleszewie w 1919 roku. Widząc limuzynę opuszczającego kraj dowódcy polskiej armii, próbował popełnić samobójstwo. Został jednak odratowany.

Święta Bożego Narodzenia w latach 50. i 60. – o przygotowaniach i świętowaniu TUTAJ
Wysiedlania z domów przed Bożym Narodzeniem TUTAJ
Świąteczne tradycje pleszewian – rok 2018

