Irena Kuczyńska
Z historii

Zapomniana rocznica śmierci 12 pleszewian we wraku sowieckiego czołgu

Dziś mija 72. rocznica wybuchu wraku radzieckiego czołgu na pleszewskim rynku. Zginęło wtedy 12 osób. Przez wiele lat Pleszew czcił tylko sowieckich żołnierzy, którzy zginęli w czołgu 24 stycznia 1945 roku.

Ten sam czołg w każdym mieście
Na pewno wszyscy pamiętają tablicę, która do 2010 roku wisiała na kamienicy przy ul. Kaliskiej 2. Czciła ona pamięć  „bohaterskich radzieckich czołgistów”, którzy 24 stycznia 1945 roku około południa wjechali na czołgu do miasta Pleszewa ulicą Kaliską. Po drodze rozbił dwie barykady i zbliżał się do Rynku. W ,,Dziejach Pleszewa” czytamy, że w tym momencie  z narożnika wyskoczył żołnierz niemiecki, który wraz z miną rzucił się pod zbliżający czołg. Nastąpił gwałtowny wybuch, zginęła cała załoga. Pół godziny później nadjechały kolejne trzy czołgi, a niedobitki niemieckich wojsk uciekały w popłochu” napisał Stanisław Bródka. Adam Kałużny – anglista z Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica  wie od swojego taty, a ten z kolei od swoich rodziców, że „do każdego wyzwalanego miasta wjeżdżał ten sam  czołg”. Dziadkowie pana Adama opowiadali, że ,,siła wybuchu była tak duża, że strzępy ciał wisiały na drutach energetycznych”. Wiemy też, że eksplozja zniszczyła paradny portyk przedwojennej kamienicy Stanisława Bendlewicza. http://irenakuczynska.pl/wyzwolenie-pleszewa-spod-okupacji-niemieckiej-wybuchem-czolgu-tle/

Komendant zapomniał o czołgu
Uszkodzony czołg został przez inny czołg, odholowany na rynek.  Tymczasem w mieście odbudowywało się życie. Usuwano zniszczenia wojenne, Stanisław Bródka pisze, że w porozumieniu z komendantem wojennym lejtnantem Biegimbietowym, przystąpiono do rozminowywania terenu. W tej akcji szczególnie zasłużyli się saperzy Szczepan Szymański i Michał Olejniczak. Zarząd miejski na 21 lutego zwołał do Domu Parafialnego obywateli, którzy skończyli 21 lat . Miano utworzyć Miejska Radę Narodową. Wybrano 8 z Polskiej Partii Socjalistycznej, 3 ze Stronnictwa Demokratycznego i 5 bezpartyjnych. Burmistrzem został Jan Barański zastępca Jan Holka. Komendantem wojennym był wspomniany już lejtnant Biegimbietow. Powołano Milicję  Obywatelską, uruchamiano fabryki, rozdzielano jedzenie, pieniędzy wciąż nie było. Dopiero w marcu wydrukowano ,,pleszewskie karty płatnicze”.

Obok wraku bawiły się dzieci
A wrak czołgu sobie stał na rynku. 27 lutego ludzie gromadzili się na rynku, bo miały być instalowane megafony tzw. kołchoźniki. Na rynek wyszła też siostra Jolanty Nowakowskiej oraz jej kuzyn. Byli ciekawi, co usłyszą przez te kołchoźniki. Wspomnienia swojej cioci spisała Agnieszka Figielska – studentka polonistyki na Wydziale Pedagogiczno – Artystycznym UAM w Kaliszu. Wydarzenia z 27 lutego 1945 roku zawarła w swojej pracy licencjackiej. Udostępniła mi wspomnienia cioci.  27 lutego na dworze było ciepło, tak jak dziś. Obok wraku  bawiły się dzieci. Jeden z chłopców miał wynieść z czołgu granat przeciwpancerny z drewnianym uchwytem. Przechodzący obok dzieci mężczyzna z laską w ręku , odebrał im granat i wrzucił do czołgu.  Nastąpiła potworna eksplozja wszystkich ładunków, jakie były w czołgu – powiedziała Jolanta Nowakowska.

Żył z odłamkiem szkła w głowie
Jej siostra, dziesięcioletnia Tereska Nowakowska dostała odłamkiem w głowę. Pani Jolanta pamięta, że cała czaszka siostrzyczki to była jedna wielka rana.  Jej kuzynowi – Tadeuszowi Nowakowskiemu, odłamek szkła wbił się w czoło. Długo nie mogli go wyjąć operacyjnie, więc żył z tym odłamkiem. W wypadku zginął też brat dziadka Agnieszki – Henryk Figiel.  Miał 16 lat. Albin Niezgódka napisał, że czternastolatek zmarł od ran w wejściu do sklepu tekstylnego (potem tam był Pewex). Jolanta Nowakowska opowiedziała córce siostrzeńca , że rodziny ofiar zamarły w bólu. Najmłodszy Czesław Kazimierz Słomian miał dwa latka. Podczas wspólnego pogrzebu na Rynku oddano salwę honorową na ich cześć. Spoczęli na cmentarzu przy ul. Kaliskiej. Chociaż nie wszyscy.

Chciał kupić dzieciom cukierki

Stanisław  Góralczyk z Jedlca był na pleszewskim Rynku przejazdem. Jak mówi jego syn Czesław Góralczyk, ojciec pojechał z dyrektorem szkoły z Gołuchowa panem Szcześniewskim do Jarocina, żeby załatwić nauczyciela do szkoły w Jedlcu. Panowie sprawę załatwili i pociągiem przyjechali z Jarocina do Pleszewa, żeby stąd jechać do Jedlca. Szli z kolejki na Rynek, gdzie się rozdzielili, bo ojciec pana Czesława chciał kupić cukierki dla dzieci. Z cukierkami szedł do ubikacji w ratuszu.  Czołg stał  przy pompie – naprzeciwko wlotu do ulicy Kaliskiej.  Z relacji matki, która też o śmierci męża dowiedziała się od ludzi, pan Czesław wie, że ktoś krzyczał do dzieci, żeby ,,wyrzuciły to”.  Potem był wybuch. Ojciec pana Czesława nie zmarł na miejscu. Do szpitala niósł go sanitariusz nazwiskiem Gil.

Odszkodowania nie było
Wiele lat po wojnie, dorosły już Czesław Góralczyk, odwiedził w Pleszewie fryzjera, niejakiego pana Gila. Dogadali się, że pochodzi z Jedlca, a ,,jego ojciec zginął na Rynku podczas wybuchu czołgu”. – Wtedy fryzjer przestał mnie strzyc i powiedział: proszę pana, to ja niosłem pana tatę do szpitala – powiedział mi dziś rano pan Góralczyk.  Mówi, że ciężko była mamie, po śmierci ojca. Miała dwoje dzieci, on miał 2 latka a jego siostra 3 miesiące. Nikt mamie nie pomógł, chociaż ojciec był ofiarą wojny. Starała się o odszkodowanie, bezskutecznie.  – Odpisali, że jest gospodarstwo i ma z tego dzieci utrzymać. A nie miał na nim kto pracować, do tego ,,ruscy” zabrali krowę – mówi Czesław Góralczyk. Mama sama pracowała na gospodarstwie. Za Stalina, nie raz brakowało chleba.  A jeszcze wierszyków o Stalinie trzeba było się uczyć.  Ojciec pana Czesława pochowany jest na jedleckim cmentarzu, razem z żoną.

Dopiero pożar ożywił pamięć

Przez wiele lat o ofiarach wybuchu sowieckiego wraku czołgu nie mówiło się. Nikt się nie zastanawiał nad tym, dlaczego komisarz wojenny lejtnant Biegimbietow nie usunął wraku sprzed ratusza. W kronikach miasta nie ma winnych tego nieszczęśliwego wypadku. Ba, nawet tablicy upamiętniającej ofiary  tragedii nie było. Musiał  2 maja 2010 roku wybuchnąć pożar kamienicy rozwalonej przez wybuch sowieckiego czołgu, żeby mogła odzyskać pierwotny kształt.  Usunięto tablicę upamiętniającą czołgistów, a na jej miejscu zawieszono nową, która upamiętnia nie tylko radzieckich żołnierzy ale też osoby, które 27 lutego 1945 roku zginęły w pozostawionym przez sowietów czołgu.

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku