
Wpisy, piosenki i hafty



Na górze róże
Najstarszy z Pleszewa



Egodokumenty
Gona z Pleszewa
Pierwszy z omawianych pamiętników należał do Teresy Nawrockiej (po mężu Gościniak), założycielki jednego z najstarszych atelier fotograficznych w Pleszewie. Najwcześniejsze wpisy pochodzą z 1916 roku i zostały dokonane w Delmenhorst w Niemczech, gdzie pani Teresa przyszła na świat. Przeważają w nim wpisy w języku niemieckim, co – jak mówiła herstoryczka „wpisuje się w kontekst migracyjny i realia historyczne”. Kolejne wpisy są z roku 1919, kiedy Teresa Gościniak już mieszkała w Ostrzeszowie. Na okładce właścicielka umieściła nazwisko i datę 1961 r. – Teresa Gościniak. Pamiętnik babci przechowuje jej wnuczka Danuta.
Pamiętnik panny Tereni
Drugi pleszewski stary pamiętnik, prowadzony w latach 1918–1927, należał do Teresy Helwiżanki (Helwig), członkini Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet. Pierwszy wpis, dokonany w 1918 roku w Siedlcach przez „nad życie kochającego tatusia”, otwiera narrację o silnym rysie rodzinnym i emocjonalnym. W kolejnych latach pojawiają się wpisy koleżanek i znajomych, dokumentujące krąg towarzyski autorki – mówiła Agnieszka Słupianek – Winkowska.

Wpis pisarki i naukowczyni
Szczególne znaczenie ma wpis z 1926 roku, dokonany w Pleszewie przez Zofię Karczewską – Markiewicz – późniejszą pisarkę, krytyczkę teatralną i romanistkę, w latach 70. profesorkę Uniwersytetu Warszawskiego i organizatorkę Katedry Iberystyki. Obecność jej młodzieńczego wpisu pozwala uchwycić wczesne relacje środowiskowe. W pamiętniku odnotowano również wpisy m.in. Franciszka Batora (1923) kierownika Szkoły Podstawowej nr 1 oraz pani Straburzyńskiej (1927), co dodatkowo poszerza pole analizy sieci społecznych – mówiła Agnieszka Słupianek – Winkowska. Pamiętnik pani Helwiżanki był eksponowany na wystawie w towarzystwie białych rękawiczek, butelki z atramentem i obsadką ze stalówką.


Rodzinne powiązania
W nawiązaniu do pamiętnika panny Helwiżanki i wpisu Zofii Karczewskiej pragnę dodać, że ojciec panny Zofii był pierwszym pleszewskim burmistrzem po odzyskaniu niepodległości i znanym pleszewskim kupcem. Jeśli chodzi o pannę Teresę Helwig – jej mama Jadwiga Kierska – Helwig była znaną w międzywojniu aktorką – amatorką, którą w komediooperze „Skalmierzanki” oklaskiwała sama Helena Modrzejewska
Stefan Karczewski – pierwszy burmistrz Pleszewa po odzyskaniu niepodległości
Helena Modrzejewska w Pleszewie oklaskiwała amatorkę Jadwigę Kierską
Pamiętniki – świadectwa czasu
Tymczasem wracam do pamiętników. Agnieszka Słupianek – Winkowska podkreślała, że zawartość obu pamiętników wskazuje na to, że nie były one jedynie zbiorem okazjonalnych dedykacji. Znajdujemy w nich cytaty literackie, wiersze, sentencje, a także rysunki – świadectwa kultury słowa i estetyki wpisów charakterystycznej dla młodzieży pierwszych dekad XX wieku. Zdaniem mówczyni analiza języka, stylu, doboru tekstów oraz charakteru pisma umożliwia badanie nie tylko relacji interpersonalnych, ale także wzorców edukacyjnych, aspiracji kulturowych i form autokreacji.
Chłopcy się wpisywali
Czy prowadzenie pamiętnika to domena dziewcząt? Zdaniem Agnieszki Słupianek – Winkowskiej nie ma jednej, prostej odpowiedzi na to pytanie. I nie oznacza ono przecież, że chłopcy w ogóle nie prowadzili pamiętników – a jeśli nawet ich nie mieli, to bardzo często się do nich wpisywali. A dziewczynki pisały, pisały, pisały.
Dzienniki duchowe
W XIX i XX wieku w szkołach żeńskich prowadzono ćwiczenia z „dzienników duchowych” i zapisków refleksyjnych. Tym samym praktyka ta utrwaliła się jako element kobiecej kultury piśmienniczej. Kobiety, funkcjonujące głównie w sferze domowej, dokumentowały codzienność, relacje i emocje, podczas gdy mężczyźni częściej wybierali formy publiczne – wspomnienia polityczne czy wojenne.
Sztambuch jak Facebook
Pod koniec XIX wieku niemalże każda pensjonarka była właścicielką sztambucha, w którym oprócz wierszyków i cytatów, wpisywano przysłowia, życzenia, fragmenty piosenek. Mile widziane były motto, rysunki, wklejano zasuszone kwiatki, wycinanki z papieru, a nawet pasma włosów. Sztambuch – skarbnica przyjaźni, to taki facebook tamtych czasów – mówiła Agnieszka. Często pensjonarka oprócz sztambucha miała też zeszyt pele-mele czyli księgę różnych pytań (popularny zwłaszcza dawniej wśród uczennic szkolnych zeszyt, w którym na pierwszej stronie wypisywało się ponumerowany zestaw pytań, a następnie dawało innym dzieciom, żeby na kolejnych stronach wpisywały swoje odpowiedzi).


Wspominam
Na ekspozycji są trzy moje pamiętniki – jeden z 1959 roku – prowadzony do 1965 (wtedy powstał ostatni wpis) pełen wspomnień. Kiedy biorę go w ręce wspominam autorów wpisów – mamę, babcię, siostrę, brata, nauczycielki, nauczycieli, koleżanki ze szkoły podstawowej a potem też z liceum w Szamotułach. Kiedy czytam wpisy przywołuję tych, którzy zapiski pozostawili. Każdą i każdego pamiętam i wspominam z rozrzewnieniem. Pamiętam wierszyk katechetki pani Zosi Lembiczowej: „Uśmiech to promień z nieba zesłany, który rozprasza smutki, ciemności, więc się uśmiechnij dziecię kochane a w wielu sercach radość zagości”. Przy okazji pobytu na rodzinnym cmentarzu w Ostrorogu, mijając grób pani Zosi, ślę uśmiech.

Z obozu
Z I Komunii św.


Maminy sztambuch


Leciał orzeł biały



Fotki Irena Kuczyńska i Książnica Pedagogiczna
Rozmowa Ireny z Agnieszką Słupianek – Winkowską o kobietach, które tworzyły historię Pleszewa
Agnieszka Słupianek – Winkowska opisała dzieje Kajewa, Ciesiel i Wszołowa

